Tymczasem policja jest formacją podlegającą władzy wykonawczej, a nie organem uprawnionym do ustalania, kto legalnie kieruje Trybunałem Konstytucyjnym. Jej zadaniem jest ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, a nie egzekwowanie politycznie dogodnej interpretacji spornych przepisów ustrojowych. Policja ma oczywiście prawo zapobiegać przemocy, zabezpieczać budynek i reagować na naruszenia prawa, ale każda ingerencja w uprawnienia konkretnych osób musi mieć własną podstawę prawną.
Uniemożliwienie Święczkowskiemu i Sochańskiemu wejścia do Trybunału wynikało wyłącznie z uznania zarządzeń Korwin-Piotrowskiej za skuteczne, więc powstaje pytanie: na jakiej podstawie policja przyjęła właśnie tę interpretację prawa, skoro jej prawidłowość jest przedmiotem nierozstrzygniętego sporu? Nie wystarczy odpowiedzieć, że Korwin-Piotrowska wydała takie polecenie, ponieważ właśnie jej kompetencja do wydawania wiążących poleceń jest kwestionowana!
Art. 10 Konstytucji ustanawia podział i równowagę władz, a art. 7 nakazuje wszystkim organom państwa działać na podstawie i w granicach prawa. Władza wykonawcza nie może wykorzystywać podległej sobie formacji mundurowej jako narzędzia do faktycznego rozstrzygnięcia sporu prawnego o kierownictwo organu władzy sądowniczej. W przeciwnym razie wystarczyłoby, żeby jedna ze stron dowolnego sporu kompetencyjnego wezwała policję, a ta — blokując przeciwnikowi dostęp do urzędu — przesądziła o wyniku sporu jeszcze przed jego prawnym rozstrzygnięciem!
Jeżeli o tym, kto ma rację w sporze prawnym, decyduje ostatecznie nie prawo, lecz to, po czyjej stronie stoi uzbrojona policja, to mamy do czynienia z zamachem stanu!
__________________
Najnowsze wiadomości z TK <- poprzednia notka
następna notka ->
__________________
Tagi: GPS65



Komentarze
Pokaż komentarze (6)