Poszlibyśmy do kina na polski patriotyczny film, potem zabrałbym cię na kolację do jakiejś cichej knajpki. Zajadalibyśmy ze smakiem serwowane dania, popijali czerwone wino, gwarzylibyśmy, co chwilę zanosząc się śmiechem.
Po kolacji wybralibyśmy się na spacer po plaży. Rzucalibyśmy kamykami kaczki, zbierałbym dla ciebie muszelki, ty wyrzuconym przez morze kawałkiem drewna rysowałabyś serca na piasku.
Ułozylibyśmy się na wydmach i wpatrywali w rozgwieżdżone niebo, wyszeptując życzenia na widok spadających gwiazd. Tobie zrobiłoby się chłodno, zadrżałabyś, a ja otuliłbym cię wszystkimi mackami mojego gorącego ciała. I tak, połaczeni w jedno zanurzylibyśmy się w sen, aż obudziłyby nas mewy kąpiące się w pierwszych promieniach wschodzącego poranka...


Komentarze
Pokaż komentarze (62)