Przyłapali ich w restauracjach. Część publiczności oburzona - jak oni mogli takie rzeczy wygadywać, nie ważne, że rozmawiali prywatnie.
Gdy godzimy się, że podsłuchujemy rozmowy prywatne i mamy prawo do ich treści to gdzie leży granica takiego podsłuchiwania?
A jeśli rozmowa Rostowski - Sikorski czy Sienkiewicz - Belka toczyłaby sie w domach polityków?
A jeśli nagranoby polityka, który podczas golenia w łazience przeklina innego i gada pod nosem rzeczy inne niż oficjalne stanowisko rządu?
A jeśli coś przez sen wymruczał?
Gdzie ta granica? W restauracji? W prywatnym domu? We własnej łazience? W sypialni?


Komentarze
Pokaż komentarze (53)