Noblistka Wisława Sz. przypomniała ostatnio pozaliteracko o swoim istnieniu, a mnie przy tej okazji przypomniało się o pewnym prężnym niegdyś nurcie naszego życia literackiego.
Piórem sprawnym a mocnym, bez dekadenckich wahań podszytych burżuazyjną etyką wymierzali sprawiedliwość imperialistom i kułakom, klechom i wojennym podżegaczom, karłom reakcji i sączącemu jad Radiu Wolna Europa.
Ale co ja będę gadał - niech przemówią Poeci. Niżej dwa najzabawniejsze chyba kawałki soc-poezji, jakie znam.
"Kantata..." jest Brechta, nie wiem, kto przełożył, ale niechybnie zrobił to świetnie, szorstkość frazy koresponduje z doniosłością chwili. To trzeba mówić na głos, najlepiej z pamięci. Brechtać się można, ale w lepszym jest guście wykonywać a la Buster Keaton.
BERTOLT BRECHT
Kantata na śmierć Lenina
Opowiadają, że gdy Lenin umarł,
pewien żołnierz z warty żałobnej tak rzekł
do swego towarzysza: Nie mogłem w to
uwierzyć. Wszedłem tam, gdy leżał, i
krzyknąłem mu do o ucha: "Iljiczu,
wyzyskiwacze nadchodzą!" Nie poruszył się.
Teraz wiedziałem, że naprawdę umarł.
Gdy porządny człowiek chce odejść,
czy można go zatrzymać?
Powiedzcie mu, że jest potrzebny.
To go zatrzyma.
Co mogło zatrzymać Lenina?
Żołnierz ten tak rozumował:
Jeśli Lenin usłyszy, że wyzyskiwacze nadchodzą,
to może być chory, ale przecież wstanie.
Może przyjdzie o kulach,
może da się przynieść na rękach, lecz
wstanie i przyjdzie
żeby walczyć przeciw wyzyskiwaczom.
Żołnierz ten wiedział bowiem, że Lenin
całe swoje życie oddał
walce z wyzyskiwaczami.
A ponieważ żołnierz ów pomagał
zdobywać Pałac Zimowy
więc chciał już wrócić do domu, bowiem
dzielono już ziemię dziedziców.
Wtedy rzekł mu Lenin: Pozostań!
Są jeszcze wyzyskiwacze.
A dopóki istnieje wyzysk,
musi się walczyć z nim.
Dopóki więc żyjesz,
musisz z tym walczyć.
Słabi nie walczą. Silniejsi
walczą może z godzinę.
Jeszcze silniejsi walczą wiele lat. Lecz
najsilniejsi walczą całe życie. Oni
są niezbędni.
ADAM WAŻYK
Coca - Cola
Dobrze wam było pić Coca - Cola.
Ssaliście naszą cukrową trzcinę,
zjadali nasze ryżowe pola,
żuliście kauczuk, złoto, platynę,
dobrze wam było pić Coca - Cola.
My, co z bagnistych piliśmy studzien,
dzisiaj pijemy wodę nadziei,
męstwo, którego źródło jest w ludzie,
pijemy wodę w górach Korei,
my, co z bagnistych piliśmy studzien.
Po Coca - Cola błogo, różowo
za parę centów amerykańskich
śniliście naszą śmierć atomową,
pięć kontynentów amerykańskich.
Po Coca - Cola błogo, różowo!
My, co pijemy wodę nadziei,
wiemy, gdzie sięga dziś nasza wola:
wyszliście z Chin, wyjdziecie z Korei,
my wam przerwiemy sen Coca - Cola
my, co pijemy wodę nadziei.
Przytoczone za:
http://members.chello.pl/j.uhma/wazyk.html
http://members.chello.pl/a.strzebski/brecht07.html
Może ktoś wklei poniżej i inne kawałki, równie udane?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)