Szymon Grabowski Szymon Grabowski
403
BLOG

Simone Weil, czyli amor fati

Szymon Grabowski Szymon Grabowski Kultura Obserwuj notkę 13

Simone Weil: stale obecna, rozświetlająca.  Jej teksty walą niemal równie mocno, jak jej życiorys.  Myśl par excellence religijna, a przy tym pozbawiona jakichkolwiek oznak dewocji czy pobożnego banału.  Wrzucam kilka cytatów (bez okazji, bo zawsze jest okazja), komentując jeno z rzadka i zawsze z obawą, czy nie brudzę i nudzę na tle czegoś tak czystego.

 

Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest oczyszczeniem.  Tą częścią mojej istoty, która nie jest przeznaczona dla Boga, powinnam być ateistką. 

 

Bóg na tym świecie oddzielił dobro od siły i dla siebie zachował dobro.  Jego rozkazy mają formę próśb. 

 

Nie ma człowieka o tak twardym sercu, aby nie odczuwał współczucia na widok nieszczęść przedstawianych w teatrze. (...) Wielu chrześcijan opłakujących w ciągu wieków ukrzyżowanie Chrystusa nie wzruszyłoby się wcale widząc Go na krzyżu.  Łzy ich były bezpłodne. 

 

Miłość jest rzeczą Boską.  Wchodząc do ludzkiego serca kruszy je.  Ludzkie serce na to zostało stworzone.  Jeśli kruszy je co innego, jest to najsmutniejsze marnotrawstwo.



Bóg pozwala mi istnieć poza sobą.  Do mnie należy odrzucić to zezwolenie.  Pokora to odmowa istnienia poza Bogiem.  Królowa cnót.

 

"Jeśli nie staniecie się jak dzieci..."  Weil rzuca trochę światła na te słowa Jezusa: 

Powinniśmy się stać jak dzieci, jeśli chodzi o siłę i upór pragnienia.  Dziecko wyciąga rączki ku temu, co błyszczy, choćby to był księżyc (...).  Dziecko, kiedy głodne, krzyczy nie tylko głosem, ale całym swoim ciałem, niestrudzenie domagając się mleka czy chleba.  Dorośli rozczulają się albo uśmiechają, ale ono jest najzupełniej poważne.  Całe ciało i cała jego dusza pochłonięte są wyłącznie tym pragnieniem.  Nikt nie jest tak mało dziecinny jak małe dziecko.  Dziecinni są dorośli, którzy się z nim bawią. 

 

Uznać za Boga skazańca, który z wyroku prawa został poddany upokarzającym torturom i wydany na śmierć, to naprawdę zwyciężyć świat. (...)  Ale kto dziś myśli o Chrystusie, poza Jego nieprzyjaciółmi, jako o skazanym z wyroku prawa?  Wielbi się historyczną wielkość Kościoła.

 

Wiele zapisków Weil dotyczy bezsilności człowieka i pociągającej go - jeśli tylko człowiek pozwoli się pociągnąć - do góry łasce.  Bo na tym świecie panuje siła ciążenia:

Bezpośrednim przeciwieństwem zła nie jest nigdy nic o randze dobra najwyższego.  Często jest to coś, co ledwo przewyższa zło!  Przykłady: kradzież i mieszczańskie poszanowanie własności, nierzadnica i "porządna kobieta", kasa oszczędności i marnotrawstwo, kłamstwo i "szczerość".


"Ojcze nasz, któryś jest w niebie."  Jest w tym jakiś odcień humoru.  To wasz Ojciec, ale spróbujcie tylko odnaleźć Go gdzieś tam, w górze!  Jesteśmy dokładnie tak samo niezdolni oderwać się od ziemi, jak pełzający po niej robak.

 

Czasem poezja tej myśli osiąga przeraźliwe tony:

Ewa i Adam chcieli szukać Boskości w energii życiowej.  Drzewo, owoc.  Ale nam dano Boskość na drzewie martwym, geometrycznie ociosanym, na którym wisi trup.  Tajemnicy naszego pokrewieństwa z Bogiem szukać trzeba w naszej śmiertelności.

 

W kościołach mówi się o hierarchii wartości; Simone Weil jak zwykle stawia sprawę ostrzej:

Nie starać się nie cierpieć ani cierpieć mniej, ale o to, aby cierpienie nie zmieniło nas na gorsze.

 

Wyobrażenie Boga szukającego człowieka ma w sobie niezmierzony blask i głębię.  W zastępującym je wyobrażeniu człowieka poszukującego Boga jest jakaś oznaka postępującego upadku.


Tu, na drodze, leży jakiś nędzarz, na pół martwy z głodu.  Bóg otacza go swym miłosierdziem, ale nie może zesłać mu chleba.  Ale obok jestem ja, i na szczęście nie jestem Bogiem; mogę mu dać kawałek chleba.  To moja jedyna wyższość nad Bogiem.

 

Poniższą naukę można zadedykować wszystkim Dyskutantom w Salonie:

Czystość to władza pozwalająca na kontemplację brudu. 

 

W liście pożegnalnym do o. Perrina, napisanym ok. trzech miesięcy przed śmiercią, całkiem jasno tłumaczy, dlaczego pozostaje poza Kościołem: 

Uczucia społeczne mają dzisiaj taką potęgę, tak łatwo dźwigają na szczyty heroizmu w cierpieniu i śmierci, że dobrze będzie, jak sądzę, jeżeli kilka owieczek pozostanie poza owczarnią, aby świadczyć, że miłość do Chrystusa jest czymś zasadniczo innym.

 

W tym samym liście, zbliżając się do końca, składa adresatowi proste życzenia, zawierające jednak ukrytą naukę teologiczną:

(...) życzę ojcu wszelkiego dobra, z wyjątkiem krzyża.

 

Amen. 

 

[Prawie wszystkie cytaty za: Simone Weil, Świadomość nadprzyrodzona, Inst. Wyd. PAX, 1999.]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Kultura