Szymon Grabowski Szymon Grabowski
31
BLOG

W dzieciństwie Marcin lubił oglądać mapy...

Szymon Grabowski Szymon Grabowski Kultura Obserwuj notkę 0
W dzieciństwie Marcin lubił oglądać mapy, czytać egzotyczne nazwy miast, sunąc w jednym kierunku, np. na północ Skandynawii lub równolegle do Andów, stale w dół... Powtarzał te niezrozumiałe nazwy i wyobrażał sobie, że ludzie tam żyjący mają całkiem inne obyczaje niż my, nawet myślą trochę inaczej, i to się zmienia coraz bardziej, im bardziej palec przesuwa się w jednym kierunku... ach! Ląd się skończył. Wrażenia były to nienazwane, nawet teraz przypominają się swoim zapachem, czymś mocnym, lecz poza słowami, więc nie usiłujmy w ten sposób ich odmalować powtórnie. Słowa tylko przywołują, ale nic nie stworzą. Więc po co nam wersja druga, gorsza i bez smaku? Zgódźmy się, że ubóstwo języka nie robi nam przynajmniej pokusy, bo pokalać to, co żywe. Przyjrzyjmy się jednak tamtym ludziom. Może żyją lżej i lepiej, jakby wiedzieli, że ktoś na nich patrzy, ot, choćby ten chłopiec z wyciągniętym paluchem. Zanim zabijemy to złudzenie, pomyślmy, kto na nas patrzy; może ci Indianie spod Andów, łykając rozrzedzone powietrze widzą, że i ich życie było równie rozrzedzone, nic po sobie niepozostawiające. Patrzą na nas, jakbyśmy byli lepsi. Zabijamy to złudzenie. Do zabijania mamy zatrważającą predylekcję. Zatrważającą – ale kto się trwoży? A kto się zatrwoży, że żyjąc jak pies, rozwiewa i te piękne wizje ośmioletniego chłopca? Zamiast się przejąć: tak to piękne i przecież możliwe, wolimy wzruszenie ramion, powołanie się na swoją wyjątkowość, rzekomo mającą usprawiedliwić zwolnienie się od obowiązków, nie mamy czasu. Jakież zdumiewające zawołanie: "nie mam czasu", jakby każdy dzień nie miał dokładnie 24 godzin. / pisane w roku 1998 /

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura