Dlaczego: pies? Dlaczego ssak nazwany przez Linneusz (Linneusz była kobietą) Canis familiaris (*) w naszym języku ma formę męską? Dlaczego i tu opresyjny patriarchat zawłaszczył wszystko, bez żadnej myśli, bez żadnego celu, ot, tylko z samczej żądzy dominacji? Obsikiwanie terytorium nawet w języku. Zwłaszcza w języku.
Dlaczego nie "psa" w mianowniku? Wyszedłem na spacer, wyszłam na spacer z psą. Albo po prostu: suka. Ale ze suki zrobili dziwkę – ot, samczy dowcip i subtelność.
Tak samo zawłaszczyli kota, konia, chomika, zaskrońca, zasrańca (czyli wróbla), tasiemca i turkucia podjadka. Tych ostatnich być może słusznie.
A ja wam mówię: świnia! Dzielna świnia nie poddała się samstwu i chamstwu. Świnia, tak, świnia, ale nie zapominajmy też o jej towarzyszce krowie. I ta nie dała się męskiej szowinistycznej świni... pardon, szowinistycznemu wieprzowi, tj. bykowi. Byk – won z języka na tylne rzędy. Ale to dopiero początek. Czas zajeździć kobyłę (kobyłę!) historii!
Ale słowa ognistej rewolucji dziś bardzo łagodną mają formę. Nie żyjemy w czasach dyktatu, żyjemy w epoce debaty. Na początku być może było słowo, ale dziś, na końcu, mamy dyskurs intertekstualny. Żyjemy też w społeczeństwie demokratycznym, więc demokratycznymi środkami ruszajmy z posad wiadomą bryłę. Uchwalmy zatem demokratycznie parytet: niech 50% nazw gatunkowych przyjmie postać żeńską. Na zwierzętach skończyć się nie musi, są i rośliny, przedmioty... czy komputra albo kompa gorsza jest niż, tfu, komputer?
Ach, "Wysokie Obcasy", czemu milczycie?!
(*) Wprowadzony przez Linneusz termin razi stronniczością, bo właściwie dlaczego Canis familiaris, a nie np. Canis gaius, no ale wybaczamy towarzyszce Linneusz ten błąd, spowodowany zaściankowym wychowaniem i terrorem moralnym kleru, spod których nawet kobietom wybitnym ciężko było się w tamtych czasach do końca wyzwolić.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)