GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE
57
BLOG

KONTRAKT

GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE Kultura Obserwuj notkę 21

 

- Na wesele? Czyje? - Kloss nie krył zdziwienia - Nie mam w Polsce żadnej rodziny.
- Będzie pan szczególnym gościem państwa młodych - Przysiągłby, że miauknęła cicho po wypowiedzeniu ostatniego słowa. - Na pewno będzie im bardzo miło mogąc gościć kogoś z zagranicy. To zawsze podnosi rangę uroczystości. Ponadto nie będę ukrywała, że za zgodę na zaproszenie pana otrzymają od naszego biura... coś w rodzaju prezentu urodzinowego na nową drogę życia... niebłahej finansowej gratyfikacji. W kraju tak niezamożnym jak Polska jest to rzecz nie do pogardzenia.


- Aha - zrozumiał Kloss - ale czy inni goście nie będą zgorszeni takim... kontraktem przy okazji bądź co bądź rodzinnej uroczystości?
- Lepiej będzie jeśli zachowa pan dyskrecję - doradził Andlow. - Ma pan rację. Nowożeńcy mogliby się znaleźć w kłopotliwej i niezręcznej sytuacji, gdyby do wiadomości publicznej dotarła informacja o treści naszej z nimi umowy. Sami państwo młodzi, a właściwie ich rodzice, nie będą na pewno chwalili się podpisanym z nami kontraktem.
- No tak - Kloss zafrasował się nieco. - Wiecie państwo, moje wątpliwości wynikają z faktu, że nie chciałbym aby goście, a w tym najbliższa rodzina, czuli się skrępowani moją obecnością.


- Tym proszę się w ogóle nie martwić! - zaprzeczył Andlow gorąco. - To bardzo otwarci i serdeczni ludzie. Jak większość pana rodaków.
- Dziękuję - Kloss uznał za stosowne wyrazić wdzięczność za miłe słowa pod adresem jego współplemieńców. - Muszę przyznać, że państwa oferta bardzo mi się podoba. Oczywiście, że chciałbym zobaczyć te wszystkie zabytki i pamiątki narodowe. Z drugiej strony przez tak niedługi czas, który mogę poświęcić na wizytę i tak nie zobaczyłbym wszystkiego. Dzięki państwu będę mógł spotkać się i porozmawiać z moimi rodakami w okolicznościach niewymuszonej gościnności. Mam wrażenie, że wiele się od nich dowiem o...


- Na pewno - ciepło zapewnił go Andlow przerywając.
- No dobrze... - Kloss starał się zebrać myśli - a jeśli chodzi o koszty...
- Nie są wysokie - wtrącił Andlow szybko i objął swojego gościa ramieniem. - To specjalna, promocyjna oferta. Zapłaci pan... jakieś pięćset dolarów plus koszt przelotu w jedną i drugą stronę. W cenę wliczone jest ubezpieczenie podróżne, opieka na miejscu i miejscowy transport.
- Rzeczywiście niedrogo - zgodził się Kloss zaskoczony niewygórowaną ceną.
- Więc poprosimy o podpis - Helena zwinnie podsunęła mu pod nos napisaną na pergaminie umowę. - Niech pan siądzie - wskazała mu krzesło. - Proszę się spokojnie zapoznać z warunkami kontraktu. Nie są złożone, ale zawsze powinniśmy wiedzieć co podpisujemy.


- Tak - Kloss usiadł i nieco bezradnie oglądał kartkę to z zadrukowanej, to z niezadrukowanej strony. - Tylko, że o ile się nie mylę to to jest... - przyjrzał się uważniej - po łacinie.
- Słusznie - pokiwał głową Andlow - nie ma chyba bardziej precyzyjnego języka. - Nie zna pan łaciny? - zmarszczył czoło.
- Znam, trochę znam - odpowiedział zmieszany Kloss i zaczerwienił się znów, jak uczeń przyłapany na niewiedzy podczas ważnej lekcji. - Ale długo nie używałem i nie do końca rozumiem wszystko, co tu jest napisane...


- Możemy przetłumaczyć tekst na angielski jeśli pan sobie życzy - westchnął nieco teatralnie Andlow, a Hela spojrzała na Klossa z wyraźnym potępieniem.
- No nie. Myślę, że nie jest to konieczne - Kloss zagryzł nerwowo dolną wargę. - To przecież typowa umowa z biurem podróży... Prawda?
- Typowa - zaręczył Andlow wręczając mu gęsie pióro.
- Tym mam podpisać? - ponownie zdumiał się Kloss.
- A cóż w tym dziwnego? - zapytał niespeszony Andlow podsuwając kałamarz na biurko przy którym siedział coraz bardziej zdziwiony klient. - Taki mamy image. Mam nadzieję, że panu to nie przeszkadza. To taka drobne ekstrawagancja powodująca, że klienci nas zapamiętują.
- Marketing? - ucieszył się Kloss uspokojony.
- Można to tak nazwać. - powiedział pan Andlow i znów grzecznie się ukłonił. Kloss zanurzył czubek gęsiego pióra w kałamarzu, wyjął je z zbliżył do pergaminowej karty umowy.


- Czerwony - zdziwił się raz jeszcze widząc kolor postawionej parafki.
- Mhm - potwierdził chrząknięciem pan Andlow a Kloss przysiągłby, że od strony Heleny dobiegł go odgłos głębokiego mruczenia, taki jaki wydają kotowate, kiedy uda im się upolować jakąś ofiarę.
- Jeszcze data - poprosił Andlow stukając palcem pod parafką Klossa. Kloss postawił datę i ledwie to zrobił, kiedy Andlow wyrwał niemalże pergamin spod pióra i zaczął nim wymachiwać.
- Musi wyschnąć - wyjaśnił swoje zachowanie. Po chwili podał podpisany dokument Helenie, a ta złapała go drapieżnie i schowała do przypominającego manuskrypt terminarza.


- Należność proszę przesłać przelewem na konto - pan Andlow uścisnął dłoń oszołomionego Klossa sugerując tym gestem, że dokonali transakcji. - Wylatuje pan w niedzielę, z lotniska Kennedy'ego, o siedemnastej. Gdyby miał pan jakiekolwiek dodatkowe pytania, proszę do nas zadzwonić.
- Dobrze, dobrze - Kloss wstał i ruszył w stronę drzwi. - Dziękuję za szybką i profesjonalną obsługę. Ukłonił się nieco sztywno, na co dziwaczna para odpowiedziała ponownie rytuałem dworskim dygnięć i skinięć. Żadne z nich nie odezwało się jednak już więcej i Klossowi nie pozostało nic innego, jak uznać wizytę za zakończoną. Skierował się w stronę drzwi, za którymi zalegały już cienie wieczoru.

Podchodząc do nich zobaczył odbicie ich obojga. Dziwne i zniekształcone. Wyglądali jak para jakichś demonów, z otwartymi, czarnymi czeluściami ust, z których wystawały drapieżnie białe i ostre pary kłów. Odwrócił głowę gwałtownie zdjęty nagłym lękiem, ale ponownie napotkał znane mu już, uśmiechnięte i życzliwie oblicza. - Do widzenia - powiedział i wyszedł na ulicę. Odsapnął i wyjętą z kieszeni chustką wytarł pot z czoła. “A jak mnie poznają na lotnisku w Warszawie?” - przyszło mu do głowy i odwrócił się na powrót w kierunku wejścia do biura. Za drzwiami było już jednak ciemno, a naciśnięcie klamki wywołało jedynie cichy jęk sprężyny.

Zamknięte drzwi nie ustąpiły. Kloss spojrzał w górę na szyld, ale był już niewidoczny w zapadającym zmroku. Wzruszył ramionami i poszedł do domu postanawiając sobie, że zadzwoni do nich następnego dnia, by dopytać o szczegóły. Gdyby nie było już tak ciemno i Kloss byłby zdolny do dokładnego zapoznania się z treścią szyldu taką, jaką była teraz, na pewno jeszcze raz przemyślałby swój wybór. Na szyldzie, niewidocznym w mroku, znajdował się relief klepsydry. A wyryty pod nim napis oznajmiał: “Dom Pogrzebowy ”.


Następnego dnia była niedziela i biuro było zamknięte. W każdym razie pod podanym w informatorze numerem telefonu nikt nie odpowiadał. Kloss nie wspomniał swojej żonie o tym, że szczegóły jego wyjazdu pozostały lekko niedookreślone nie chcąc jej niepokoić. Sprawdził jedynie, czy biuro podróży dokonało rezerwacji lotu, a upewniwszy się, że tak w istocie było przyjął, że i pozostałe punkty wycieczki będą realizowane równie konsekwentnie. Inez nie była zachwycona błyskawicznym terminem wyjazdu, po dłuższej obserwacji małżonka doszła jednak do wniosku, że może to i lepiej, że wyjeżdża tak szybko, bo Kloss stawał się z godziny na godzinę coraz to bardziej marudny. Przygotowała mu więc walizkę i zapakowała wszystko, co jak sobie wyobrażała może mu się przydać. Na pytanie dlaczego pomiędzy koszulami i bielizną znalazło się ich ślubne zdjęcie oprawione w drewniane ramki zapewne sama nie potrafiłaby odpowiedzieć.

Mimo iż wszystko, czego dowiedziała się Inez na temat ojczyzny męża u progu dwudziestego pierwszego wieku nastrajało uspokajająco, intuicja podpowiadała jej, że Polska to jednak nie Ameryka i podróż tak daleko może nieść ze sobą pewne zagrożenia. O dwunastej zjedli obiad i zaraz potem, w obawie przed mogącymi się przydarzyć o tej porze ulicznymi korkami pojechali na lotnisko.
- Tylko się nie zgub, Kloss - poprosiła Klossa Inez, kiedy zamierzał udać się do odprawy paszportowej.
- Nie martw się - pocieszył ją Kloss, który podobnie jak ona nie był wylewny - za trzy dni będę z powrotem.
- Czekam - odpowiedziała prosto pogodnie i posłała mu całusa.

coraz weselszy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Kultura