GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE
42
BLOG

TEORIA MARKA

GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE Kultura Obserwuj notkę 5

- Pomyśl pan. Światem co rządzi? Mamona - najpierw zapytał, a potem odpowiedział sam sobie. - Chodzi o co? O to żeby mądrzy ludzie mieli jak najwięcej korzyści z ciężkiej pracy tych mniej mądrych, prawda? To jest prosta arytmetyka. Jak jest dziesięć do podziału i dwóch chętnych do dzielenia, to jak jeden ma więcej, to drugi ma mniej. Jak ma być dziesięć, to najpierw trzeba to dziesięć zrobić, tak? No to na abarot: jak trzeba zrobić dziesięc i jest dwóch do roboty, to jak jeden zrobi więcej, to drugi mniej. Mądry człowiek ma w zyciu jeden cel. Zrobić zero, a wziąć dziesięć. To jest fundament wszystkich nauk społecznych, wiem, bo studiowałem.

Są na tym świecie takie kultury, które wytwarzają ludzi mądrych. I tam jest problem, bo jak wszystcy są mądrzy, to ciężko o głupich. Na szczęście są też i takie kultury, które wytwarzają frajerów. No to potrzebny jest import tych głupich. Jest popyt. Włącza się ssawka i ssie. Następuje mieszanie. A jak już się wymiesza, to wszyscy są szczęśliwi. Każdy jest na swoim miejscu.
- A skąd taka pewność, że to tak właśnie działa, że taki jest mechanizm? - wypytywał dociekliwie Kloss.
- Z intelektu - Mareczek popukał się palcem w czoło. Trzeba myśleć.

Dziewięćdziesiąt procent ludzi w tym kraju nie myśli. Wierzą, mają nadzieję, ufają, ale nie myślą. Coś panu opowiem. To będzie skrót frajerskiej historii najnowszej. Był sobie komunizm. To taki ustrój, gdzie wszystko było dosyć fajnie poukładane. Frajerzy robili, a mądrzy tyli. Ale ten ustrój miał wady. Nie było kontroli i frajerzy się rozleniwiali, a że ustrój zapewniał im podstway egzystencji, to nie mieli bodźca, żeby się wziąć do roboty. A usunąć podstaw egzystencji nie było można, bo wtedy by się zbuntowali.

Ale jak mniej pracowali, a ludzie mądrzy chcieli mieć coraz więcej i więcej, bo mądrzy ludzie zawsze chcą mieć więcej, to coraz mniej pozostawało dla frajerów i zaczynali się burzyć. To groziło niekontrolowanym wybuchem. No to mądrzy ludzie zebrali się do kupy i zaczęli główkować. Cel był jeden i ten sam co zawsze: robić zero i brać dziesięć, patrz: początek wykładu. Z tą drobną korektą teoretycznej nadbudowy, że w życie zawsze trochę modyfikuje teorię i niestety brać całych dziesięciu nigdy się nie da. Trzeba ten jeden procent sobie odpuścić. Mądrzy ludzie mysleli, myśleli i wymyslili. Zamienimy komunizm, który nam się sypie, bo jest niewydolny ekonomicznie, na kapitalizm, który jest wydajniejszy. Nazwali to zmianą ustroju i nieźle się napracowali, żeby wbić frajerom do głowy, że ta nazwa jest trafna, chociaż w rzeczywistości nie jest.


- Jak to? - Kloss zaczął się powaznie zastanawiać.
- Tak to - Mareczek spojrzał ciężko. - Kapitalizm i komunizm to tylko systemy księgowania. Sposób przepływu pieniędzy pomiędzy centrum, a frajerami. Ustrój to jest sprawa władzy, a nie księgowości. Ustrój to jest to, co wyznacza jakie są proporcje frajerów do madrali. W tym kraju, o czym już wspomniałem, jest permanentna nadprodukcja frajerów, więc niezależnie od tego, czy wprowadzimy taki, czy inny sposób księgowania, ustrój może być jeden: oligarchiczny. Innego wyjścia nie ma. Pytanie najważniejsze, jakie stanęło przed mądrymi to było takie: jak zamienić nieefektywny sposób łupienia na efektywny, żeby się frajerom wydawało, że sami tego chcą?


- No i...? - zapytał ostrożnie Kloss.
- No i się udało. Dali się przekonać, że sami chcieli. Najpierw im ogłosili, tak z piątku na sobotę, że komunizm się skończył i jest kapitalizm. Nie było wolności, a teraz jest. Tamci co rządzili, to są be, ale trochę cacy, bo już nie chcą rządzić. Odpuszczają sobie i będą teraz pracować, jak inni. To że ludzie w tym kraju uwierzyli, że człowiek mądry tak sobie odpuszcza i się frajerzy dobrowolnie, to najlepszy dowód, że to są sami debile. Uwierzyli.

No to im zaraz powiedziano, że ci co byli be, to sobie odpuszczają, ale nie mogą sobie odpuścić tak z piatku na sobotę, bo są kadry, bo jest państwo, że dyplomacja, że otoczenie międzynarodowe, trele morele... Więc nie dość, że sobie odpuszczają, to jeszcze w czynie społecznym popracują dla szczęścia i pomyślności ogólnej. Za darmo. W ramach zadośćuczynienia.

No to jak to usłyszały te wszystkie Święte Franciszki - a musi pan wiedzieć, że w tym kraju frajerstwo przybiera najczęściej taką właśnie, świątobliwą postać - to mało się nie popłakały ze wzruszenia. No to się jeszcze dowiedzieli, że ci, co byli be, z racji tego, że sami chcą w tym czynie społecznym jeszcze chwilę porządzić, to nie mogą już być be i że szlachetność nakazuje, żeby ich traktować tak, jakby zawsze byli cacy. Od dzisiaj, z piatku na sobotę, robimy sobie lobotomię, zapominamy, że był piątek, a pamiętamy tylko, że jest sobota. I przenikliwie promienna niedziela na horyzoncie. Niech pan zgadnie. - Mareczek posłał ironiczny uśmiech w kierunku sufitu - uwierzyli? Uwierzyli. - znów nie czekał na odpowiedź Klossa.

coraz weselszy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura