GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE
36
BLOG

JAGODA

GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE Kultura Obserwuj notkę 5
4. Choroby Jagody



Kloss poczuł, że żołądek ma na tyle wypełniony, że wskazane byłoby zażyć trochę ruchu, jesli ma dotrwać do końca wesela. Rozejrzał się poszukując ewentualnej partnerki do tanów, ale większość biesiadników już hulało po parkiecie. Mareczek prowadził nieporadnie pannę młodą wyraźnie przymuszony do odbycia tańca, co widać było jasno z wyrazu jego twarzy, naburmuszonej i nadętej. Karwowska tańczyła z Karwowskim. Walcowali pociesznie i Kloss mógł oglądać na przemian oblicze inżyniera - naiwne i pogodne, i Karwowskiej - zacięte, złe i posępne.

Kloss spojrzał jeszcze raz bezradnie wzdłuż stołu i dostrzegł samotnie siedzącą dziewczynę, której wcześniej nie zauważył, co nie było aż tak bardzo dziwne, bo była wyjątkowo niepozorna. Blade i wymizerowane oblicze zdobiły wielkie, otoczone nieudolnie zamaskowanymi ostrym makijażem sińcami ciemne oczy. Bladość cery i dość ostre rysy nasuwały skojarzenie z topielicą, albo innym ze stworów żywcem wyjętych z ludowych bajań, a wrażenie to potegowały strąki cienkich i postrzępionych prostych włosów opadających w nieładzie na twarz i ramiona. “W końcu chodzi o to, żeby się trochę poruszać” przekonywał w myślach Kloss sam siebie pokonując zniechęcenie. “Poza tym, chyba trochę nie wypada, żeby pozwolić kobiecie, jakkolwiek byłaby nieatrakcyjna, na samotne siedzenie pośrodku pustego stołu.” Westchnął ciężko i podniósł się ze swojego miejca odsuwając krzesło. Przeciskając się pod ścianą za rzędami innych krzeseł podszedł do siedzącej bez ruchu, ukłonił się szarmancko i zapytał:

- Czy mógłbym poprosić panią do tańca?
- Nie - odpowiedziało dziewcze lakonicznie i poruszyło gniewnie głową w geście przeczenia spoglądając na niego jak na idiotę.
- Nie lubi pani tańczyć? - Kloss najchętniej uciekłby, ale wystawiony na widok publiczny bał się ośmieszenia tym bardziej, że zauważył, jak tańcząca Karbowska, w chwilach kiedy zwrócona była ku nim obojgu przyglądała się całej scence ostrym i świdrującym wzrokiem.
- Nienawidzę - oznajmiła dziewczyna gwałtownie.
- A może przyniosę pani coś do picia? - zapytał Kloss dostrzegając stojące przed nią puste szklanki.


- Wódki - zażądała pukając długim, pomalowanym na czarno paznokciem w kieliszek. Miała szczupłe dłonie, o nieproporcjonalnie smukłych palcach ozdobionych zestawem wielkich metalowych pierścieni. Na przegubie dłoni piętrzyły się liczne, również metalowe koła przyciężkich i zupełnie niepasujących do drobnej budowy jej ciała bransolet.


- Aha - pokiwał głową Kloss zastanawiając się, czy dziewczę jest wystarczająco dorosłe, żeby spożywać wysokoprocentowe trunki i czy aby nie zostanie zrugany przez jej rodziców lub opiekunów za serwowanie ich nieletniej. Nie bardzo wiedział, co ma zrobić i stał namyślając się długą minutę. Dziewczyna podniosła twarz i wpiła się spojrzeniem w jego bezradne oblicze z wyrazem narastającej irytacji w czarnych oczach.
- Katatonik - rzuciła wreszcie krótko na wpół do niego, na wpół do siebie. - Normalnie, kurwa, katatonik.

Uniosła się na krześle, sięgnęła po stojącą nieco dalej, do połowy opróżnioną butelkę, odkręciła zwinnie nakrętkę, nalała pełny kieliszek, wypiła jednym haustem, spojrzała uważnie w kierunku tańczacych i szybko nalała sobie drugi.
- Siadaj pan - zarządziła - będziesz pan robił za fantom.
- Fantom czego? - zapytał zdruzgotany Kloss i usiadł.
- Fantom normalnego faceta, który czuje do mnie miętę i chce mnie trochę podlać, żebym nie wyglądała na taką sztywną i sfrustrowaną. Zrobi pan radość starym, a mnie zapewni alibi, bo chętnie sobie dziabnę, a jak będę dziabać sama, to się będą jak zwykle przypieprzać.
- A może nie powinna pani pić wódki? Może jest pani za młoda? - Kloss usiłował być dydaktyczny, będąc jednocześnie bardzo nieprzekonującym.


- Też sobie pan dziabnij zamiast pieprzyć nonsensy - zaproponowała panienka i nalała Klossowi. - No już, podnieś pan kieliszek i zrób pan przyjemną minę jak do zdjęcia - szeptem wydała kolejne polecenie. Kloss spełnił prośbę i wychylili, a dziewczyna usmiechnęła się sztucznie, tak żeby wszyscy widzieli.
- Teraz będziemy udawali towarzyski flirt - zaproponowała znienacka. - Tylko, czy pan się do tego nadaje?
- Do czego? - zainteresował się Kloss.
- No przecież, że nie do flirtowania, tylko do udawania - prychnęła.
- Jestem aktorem, gram w filmach - przyznał się Kloss.
- Pewnie klasy C - podsumowała go ze złośliwym błyskiem w oku.
- Przeważnie - zgodział się Kloss. - A co w tym złego?
- Wszystko - zjadliwie odpowiedziała topielica - lepiej być pierwszorzędnym śmieciarzem niż artystą klasy C. Kloss zamilkł lekko urażony, tym bardziej że trafiła w jego czuły punkt.


- Aleś się pan zasadził! - parsknęła śmiechem i Kloss ze zdumieniem spostrzegł, że ma bardzo przyjemny uśmiech. - No już, bez ceregieli. I tak wszystko o panu wiem.
- O mnie? - zdziwił się szczerze Kloss.
- Jasne - dziewczyna kiwnęła głową patrząc na niego z rozbawieniem. - Wszyscy wiedzą.
- Jak to? - Kloss zaczerwienił się - Wszyscy wszystko?
- Mhm - mruknęła - wszyscy wszystko. Alle udają, że nie wiedzą. Bo widzi pan - zmrużyła oczy - to wszystko to jest taki zajebiście fajny teatrzyk. To znaczy - zawahała się - zależy, jak kiedy i dla kogo. W zasadzie to powinnam powiedzieć: obrzydliwy, odrażający i kiepski. Ale ja mam specyficzne poczucie humoru, dlatego mnie to wszystko śmieszy. Dobrze się bawię.
- No, nawet jeżeli - zastanawiał się głośno Kloss - to co ja mam z tym wspólnego?

- Niewiele - kiwnęła głową - robi pan za rekwizyt. Dlatego rozmawiam z panem szczerze i nie zrobię panu sceny.
- Jakiej sceny? - przestraszył sięKloss nie na żarty.
- Jakiejś... - zastanowiła się - obrzydliwej. Mogłabym zerwać się, dać panu po gębie i nakrzyczeć na pana, że pan mnie obmacuje pod stołem.
- To ja już sobie pójdę - Kloss wyjął gwałtownie ręce ponad blat i zaczął zabierać się do opuszczenia miejsca grożącego towarzyskimi powikłaniami.
- Czekaj! - syknęła upiorna nastolatka ciągnąc go w dół za rękaw marynarki. - No już, nie stresuj się pan! Nic nie zrobię! Obiecuję - dodała prosząco i Kloss zmiękł w jednej chwili.

coraz weselszy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura