“Femina, czy tylko... Jagoda?”
Oto i proszę! Objawił się nowy ideał kobiety! "Kobieta rozczarowana"! Wkoło zdziry, liszki-prostytutki, lampudry walcujące ze swoimi knurkami cierpiącymi na przerost nadnerczy, a ona jedna, samotna i sfrustrowana, przenikliwie i wnikliwie widzi świat takim, jaki on jest. Heroina z podkrążonymi oczami, Dike w kreacji z ciuchlandu, Rachela nie-poetyczna i nie-apetyczna, Jagoda Karwowska jednym słowem. I cóż ten puszczyk głosi? Jakie przesłanie przekazuje polskim kobietom?
Czy jest to przesłanie zachęcające do partycypowania w szerokim nurcie przemian społecznych dokonujących się w Europie? Czy jest to zaproszenie do dyskusji nad istotą i rolą tak zwanego “małżeństwa”, “rodziny?”, “roli kobiety”?
Niestety nie. To coś bardzo dobrze nam znanego. To tradycjonalizm i fundamentalizm udrapowany w quasi-nowoczesne szatki. To przykryte płaszczykiem cynizmu zaściankowe załamywanie rąk nad upadkiem tak zwanych “norm” i “obyczajów”.
Bardzo nieszczere, dodajmy. Wynikające z głębokiego poczucia odrzucenia i niezrozumienia współczesności, w której wszystko, wraz z tradycyjną etyką może być dyskutowane i przewartościowywane. Biorące swój początek w ludzkim, zwykłym i pospolitym uczuciu zawiści do tych kobiet, którym się powiodło, które przestały już być kupowanym przez mężczyznę towarem, i które same zaczęły brać udział w obrocie handlowym. Same decydują komu i za ile się sprzedać i kogo, i za ile kupić. Niestety, Jagody nie sprzedają się dobrze. I stąd frustracja.
Nie sposób odnieść się również do tego wszystkiego, co zjawisku zwanemu Jagoda towarzyszy. Pretekstem do wyrażania przez autora różnego rodzaju sądów jest polskie wesele. To doskonały wybór, bo pozwala na przyjrzenie się temu, co dla danego społeczeństwa reprezentatywne. Niestety, z przykrością konstatuję, że autor nie skorzystał ze stworzonej samemu sobie szansy. Nie zauważyłam na weselu żadnego homoseksualisty, ani pedofila. Nie ma na nim również Romów, ani Żydów. A już zupełnie niezrozumiała jest nieobecność czarnoskórych obywateli RP. Murzynek! Taki wysoki, muskularny murzynek błyskający białkami oczu i zębami, murzynek wysportowany, dodałby budowanej akcji brakującego napięcia!
Heteroseksualne związki partnerskie prezentowane nieśmiało i wstydliwie nie są w stanie tych wszystkich braków zastąpić!
Na koniec słowo do Jagody. Nie wiem, czy pamiętasz, Jagodo, miałaś wtedy przecież tylko trzynaście lat, jak zapraszałam Cię do domu na lody? Odmówiłaś. A gdybyś wtedy przyszła być może potrafiłabym zarazić Cię duchem wyzwolenia i nowoczesności. Może kupiłabym Ci fajne ciuchy i kosmetyki? Być może Twoje życie ułożyłoby się inaczej? Szkoda. Gdybyś zmieniła zdanie, to dzwoń do redakcji...
Redaktor Naczelna
Danka Kunin



Komentarze
Pokaż komentarze (2)