GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE
40
BLOG

KTO TRZYMA KIJEK I POTRZĄSA?

GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE Kultura Obserwuj notkę 4

- Na poczatku to się stresowałem tak lekko, nie? No bo nic nie kapowałem, jak się do mnie mówi, a sam nie bardzo mogłem się wypowiedzieć. Potem to już było coraz łatwiej, bo sie nauczyłem trochę. Na przykład: Bedzie to przedmiotem konsultacji - się nauczyłem, albo: - Procedujemy - to ostatnie jest dobre, bo jak się tak powie, to się zamykają i nie brzęczą do słuchawy.

Potem to se wrzuciłem na luz z jeszce większym ciśnieniem, bo byłem se w ministerstwie u ministra i już myślałem, że się sypnę z moją szemraną gadaną. Ale wchodzę do gabinetu, patrze, a tam Zdzichu, co żeśmy razem pod jedną byli se celą. Ludzi było trochę wkoło, to ja mu mówię, że procedujemy, panie ministrze i mrygam okiem, a on mi mówi, że będzie to przedmiotem konsultacji i do mnie odmryguje. Czekam, co będzie, a on jak kogoś nie opierdoli! Też widać nauczony dobrze. Fachowiec! No i wyrzucił wszystkich z gabinetu, flacha na stół i pogadaliśmy se.

- To ty Zdzichu - mówię - niezłą robotę masz, za ministra sobie robisz? Ile ci płacą? No to on mówi, że piątkę. A czterdzieści pięć to oddaje Rychowi. No to ja mówię, że ten Rychu to musi mieć kasę, bo ode mnie bierze sześćdziesiąt trzy, co miesiąc w gotowiźnie. No, mówi do mnie Zdzichu, ale ty to jesteś nie byle jaki tam minister tylko gość. Jak ja - mówię - gość, jak to ty minister? Co tam minister? mówi Zdzichu Ty to jesteś przecie prezes największego koncernu w tym kraju. Zdziwiłem się, mówię pani. No ale się ucieszyłem też, bo to głupio by było potem przed chłopakami z celi, że Zdzichu to był minister, a ja jakiś tam wypierdek.

No a potem, to było coraz lepiej, bo się okazało, że Franio jest podsekretarzem stanu u ministra sprawiedliwości, co nie dziwne, bo Franio to znał Kodeks karny na wylot, nieraz to nawet jakiemuś niedouczonemu papudze umiał podpowiedzieć, Henio robi w Funduszu Zdrowia, a Misio w Ministerstwie Kultury. Mówię pani, czułem się, jak u siebie na Pradze, normalnie.

Pierwszy rypnął się Misio. Bo przepisywali jakąś tam ustawę o tej telewizji i taka głupia laska coś tam porąbała przy tym przepisywaniu i źle przepisała. No to akurat nie dziwne, bo pijana była. Franio mi opowiadał. No i potem się zrobiła z tego afera i Misia potem wsadzili. Potem Frania zapuszkowali, bo dał cynk Rychowi, że będą aresztować tych jakichś tam polityków, czy cóś, gdzieś tam na wsi.

Rychowi powiedział na gębę o tym wszystkim, bo w końcu po to brał kasę, żeby wszystko Rychowi mówić. No to Rychu mu nakazał zadzwonić na komórę do tych polityków i im dać cynk. Przy nim mu kazał. No a potem przyszli ci z ABW i do ciupy Henia za to, że dał ten cynk. No to ja se pomyslałem, kurna, coś mi się widzi, że na mnie kolej. No, niby to ja się tam pierdla nie boję, ale stres jest, nie?

No i najgorsze, że zacząłem czytać te papiery, co je podpisuję. Łatwo mi nie szło z początku, ale ze słownikiem jakoś tam czytałem. No ja to do końca nie wiem o co chodzi, ale mnie się coś widzi, że to o grube rzeczy idzie. Bo o! Trzysta milardów metrów sześciennych gazu ziemnego. Albo to - dzieisęcioletni kontrakt na dostawę ropy naftowej. No to chyba to nie są jakieś tam takie zwykłe duperele. No i tak się zacząłem zastanawiać, czy ja czasami w jakie gówno nie lezę.

Bo piątkę za te pieniądze to ja mogę posiedzieć, ale dychę? To już tak, wie pani, nie bardzo. A jak przyjdzie co do czego, to wiadomo, że Rychu się wygnie, bo on swoją kasiorę ma, a nic nie podpisywał, to mu to lata. Powie, że nic nie było. A tym bardziej mnie się to wydało podejrzane, że ja go widziałem, jak on, normalnie, no, liście zmiatał. Szlag mnie trafił, bo już nie wiedziałem, co to za ściema.

Podchodzę do niego i mówię, że co on taką ma kasę ode mnie i od Zdziśka i od innych chyba też, a tak sobie, kurwa, liście spokojnie zamiata? A on mi mówi, że ja chyba sobie nie myślę, że on tą całą kasę ma dla siebie i że on też daje kase komuś innemu i żebym sobie nie myślał, że on nie ma ryzyka. No to się wtedy przeląkłem nie na żarty, bo ja myślałem, że to Rychu jest taki cwany, a tu widzę, że on jest też taka lalka jak i ja, kukiełka taka. I myślę sobie, kurwa, kto trzyma za kijek i nami potrząsa?

Więc jak pani tu wpadła dzisiaj, że niby po robotę, to ja już coś czułem. I dlatego kazałem pani czekać, bo mało w gacie nie narobiłem, że to już... Ale tera to już pani kapitan wszystko wie i możemy iść do pierdla. Skończył i spojrzał na mnie, wie pan, takim wzrokiem zbitego kundelka. Miałam chaos w głowie i pewnie bym się wycofała - tłumaczyła Eulalia gestykulując - ale wzięłam się w garść, zmrużyłam oczy i powiedziałam mu tak: - Dobrze, proszę pana prezesa, na razie nie widzę tutaj nic niewłaściwego, proszę się nie obawiać i dalej robić swoje. Jak przyjdzie czas na rozliczenia, to się rozliczymy, a póki co, niech zostanie tak, jak jest.

Nie brzmiało to wszystko może zbyt sensownie, ale byłam tak potwornie, proszę pana, zaskoczona, że też zapomniałam, jak się precyzyjnie wysławiać. Do nóg mi się rzucił, objął za kolana i szlocha - Pani kapitan, pani major, pani pułkownik... niech pani powie, co sobie pani chce ode mnie, to ja pani załatwię. Chciałam powiedzieć, że nic, wie pan, nie jestem specjalnie pazerna, ale pomyślałam o wnukach... Podałam listę zyczeń... To on mówi... - Ja zara każe pani to wszystko kupić. Koncern pani kupi, ja to w trymigi załatwię.

- No nie, panie prezesie - odpowiedziałam. To wszystko musi być załatwione lege artis. Bez śladów. Niech pan zadzwoni do tego swojego kolegi Ryśka i jemu każe spełnić moją listę życzeń. - Dobra - mówi mi na to pan prezes, cap za telefon komórkowy i dzwoni. - Kurwa, Rychu, przyszła tu do mnie pani pułkownik z ABW i kasę chce... Co? No ja jej chciałem zara dać, ale mówi, że od ciebie... Ona i tak wszystko wiedziała... Ta... Ona musi być... - spojrzał na mnie lekliwie... - od tego, co trzęsie kijkiem... Nie, nie chce dużo... Pięć milion, nie więcej... No czego? No przecie, że nie złotych, baranie! Dobra... dobra... to co? Ja mam wziąć z konta? Ty! - zdenerwował się - a czemu to, kurwa, ja mam brać wszystko na siebie? Pół na pół chociaż! Dobra...! Trzasnął słuchawką i chwilę chodził zdenerwowany po gabinecie.

- Dobra - odezwał się wreszcie. - Pani niech tu poczeka, a ja polecę do banku i porobię te przelewy. Wyszedł, a ja zaraz za nim. Odczekałam piętnaście minut, powiedziałam sekretarce, że - proszę wybaczyć - muszę wyjść do toalety, w windę i na ulicę - zaśmiała się radośnie. - Poleciałam do domu, bo już była pora na podwieczorek i zaraz miały przyjść wnuki. Natępnego dnia przyjechał specjalny autobus, żeby wszystkie moje pociechy zabrać do najlepszego przedszkola w mieście. Tego, które Sercanki prowadzą. Wieczorem wnuczki już nie wróciły do bloku.

Razem z córką uznałyśmy, że najlepiej będzie jak pojadą od razu do nowego domu. Na wsi, wie pan, powietrze zdrowsze. Trochę się bałam o zięcia. Proszę mnie zrozumieć. Nie chodzi wcale o to, że mu nie ufam... Ale przesiąść się z dziesięcioletniej Łady na Jaguara prosto z salonu to straszny przeskok! Na szczęście jakoś sobie poradził. Koty też sobie poradziły, choć im nie poszło tak łatwo. Bo jak się jest kotem i od urodzenia mieszka na czterdziestu metrach, to potem trudno się przestawić na dziesięć hektarów ogrodu, sadu i lasu... Wiem, wiem, pan tak na mnie patrzy i pewnie sobie myśli, że wylazła pazerność i cała próżność z kobiety...

Powiem panu szczerze, że trochę ma pan rację... - Eulalia uśmiechnęła się szelmowsko. - Ale chyba nikt nie będzie miał do mnie pretensji, że po wydaniu niemalże całej, otrzymanej od pana prezesa kwoty na cele zbożne i pożyteczne, końcówkę wydałam na siebie i swoją rodzinę? Problem tylko w tym, że kiedy tak siedzę w tym domu sama, a wszyscy są w pracy, dzieci w przedszkolu, to mi tak jakoś smutno, wie pan, na duszy, że inni mają jakieś tam swoje zajęcie, a ja sobie mogę co najwyżej pogadać z kucharką, boną, albo pokojówką. Tak bym chciała jeszce coś w życiu robić... Tak - Eulalia spojrzała smutno - los bezrobotnej kobiety jest nie do pozazdroszczenia.

coraz weselszy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura