GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE
24
BLOG

DZIEWIĄTY ARTYKUŁ REDAKCYJNY

GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE GREAT ROCK'N'ROLL SWINDLE Kultura Obserwuj notkę 5


    Tym razem ofiarą perwersyjnie podejrzliwego umysłu autora został nasz przyjaciel - inżynier Mamoń. Mam zaszczyt zaliczać się w szeregi przyjaciół inżyniera. Pamiętam go z czasów, kiedy razem byliśmy z ZMS. Tak, byliśmy tam razem. A gdzie mieli być młodzi ludzie w tamtych czasach, jeśli chcieli zmieniać świat? Jeśli chcieli brać udział w życiu publicznym? Prowadzić nie zawsze wolne od ograniczeń, ale jednak wciąż konstruktywne dyskusje nad przemianami?

Dzisiaj łatwo jest krytykować zaangażowanie w oficjalne struktury. Ale co było wtedy alternatywą dla tego zaangażowania? Kruchta, wewnętrzna emigracja, pisanie do szuflady? To bardzo wygodne. Inżynier Mamoń, tak jak większość z nas, wolał się narażać wyszarpując coraz większe obszary wolności tam, gdzie dawało się je  wyszarpnąć. Święta Księga jednej z religii mówi o tym, że po owocach ich poznacie. Przyjrzyjmy się więc owocom. Inżynier Mamoń, pan prezydent, kilku premierów, posłowie, przedsiębiorcy, większość kolegów z redakcji, a także moja skromna osoba, w różnych okresach czasu przewinęła się przez tę organizację. Stanowimy dzisiaj kadry demokratycznego państwa. Jego elity.

Nasze drogi rozchodziły się, to prawda. Niektórzy z nas w pewnym momencie zdecydowali się opuścić szeregi ZMSu i podjąć otwartą kontestację systemu. Inni pozostali w nim, a następnie wstąpili do partii, bo uważali, że to jest właściwa droga ku pluralizmowi i demokratycznym swobodom. Koniec końców spotkaliśmy się wszyscy razem przy jednym stole i zaprojektowaliśmy wspólnie kształt Trzeciej Rzeczpospolitej. Inżynier Mamoń był tam również. I należy to uszanować.

Jak już wspomniałem znam inżyniera Mamonia nie od dziś. Znam go jako człowieka o olbrzymiej wrażliwości społecznej i uczciwości w stosunku do siebie i innych. Jako człowieka o nieprawdopodobnych umiejętnościach koncyliacyjnych. Człowieka budującego mosty, a nie dążącego do konfrontacji. To prawda, że inżynier Mamoń zmieniał przynależność partyjną. Wystąpił z partii i był w naszym klubie, gdzie dał się poznać, jako autor wielu projektów ustaw o fundamentalnym dla tego kraju znaczeniu.

Gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby nie pryncypialna postawa inżyniera Mamonia, jego otwarty sprzeciw wobec pachnącej faszyzmem dekomunizacji i dzikiej, łamiącej podstawowe zasady społeczeństwa obywatelskiego, lustracji?
Autor chce nam przedstawić inżyniera Mamonia jako człowieka bez kręgosłupa kierującego się w życiu konformizmem. Nie chce dostrzec, że do życiowej drogi inżyniera można przyłożyć jeszcze i inną miarę. Miarę politycznego wyczucia, historiozoficznych, szerokich horyzontów, i mądrości płynącej z życiowego doświadczenia.
Nie będę przeczył, że inżynier Mamoń powiedział autorowi to, co autor nam przekazał. Tego rodzaju patologiczna osobowość, jak osobowość autora, może budzić podejrzenia zdolności do rejestrowania zwierzeń. Autor doniósł nam wszystkim o tym, co pewny jego dyskrecji powiedział mu inżynier Mamoń. Przy suto zakrapianym posiłku, w środku nocy, kiedy człowiek sam dobrze nie wie, co robi i co mówi. Po raz kolejny ciśnie się na usta słowo “podłość.” To słowo najlepiej oddaje to, co autor uczynił. Ja jednak pozostanę przy swojej wiedzy i zdaniu o inżynierze i nic, nawet ten paskudny donos nie jest w stanie tego zmienić!

Redaktor Naczelny

 

coraz weselszy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura