Dawniej o Jarosławie Kaczyńskim mówiła w ten sposób Pani Jadwiga Staniszkis, a obecnie jego najbliżsi współpracownicy z PiS - mąż stanu...
Rozważmy jednak dwie rzeczy w zbitce słów: mąż stanu. Najpierw potraktujmy te dwa słowa rozdzielnie:
1. mąż
2. stan
Mężem niczyim nie jest, choć nie będę się nad tym dłużej rozwodzić.
Stanu też nie jest mężem, bo stan jest rodzaju męskiego (Stanisław, w Ameryce mówią dla uproszczenia Stan).
Jeżeli jednak traktować te słowa łącznie, to można już dojść do dalej idących wniosków.
Mąż stanu... ale jakiego? Stanu wolnego na przykład - to się nawet zgadza. Stanu rozżalenia, niezadowolenia, frustracji, traumy, pewnej nieważkości polekowej, niezdrowej agresji czy furii. To na pewno dobrze określa Jarosława Kaczyńskiego.
Samo określenie "mąż stanu" jest zbyt niedokładne, by opisać pana prezesa. W przypadku innych osób możemy powiedzieć "mąż stanu" i odda to rzeczywistość. Jeżeli jednak mówimy o Jarosławie Kaczyńskim, to należy uzupełnić wypowiedź o rodzaj stanu, w jakim jest pan prezes. Samo określenie "mąż stanu" jest dla Prezesa PiS obraźliwe ze względu na brak precyzji. Prezes nie daje się opisać dwoma słowami. To osobowość wymagająca obszernego opisu, a kwitowanie jej dwoma słowami "mąż stanu" jest pozbawione realiów.
Jarosław Kaczyński - mąż stanu wolnego, stanu frustracji nieustającej i stanu niestabilności osobowości.
357
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)