Coś mi się zdaje, że u Polaków pozostał jakiś dziwny pęd do walki. Najpierw walczyliśmy z Niemcami i często dawaliśmy im po pupie, bo rządził Mieszko I i Bolesław Chrobry. Za Chrobrego, to i Czesi i Rusini portkami przed wielkością naszego władcy trzepali. Potem przyszedł Mieszko II i znowu walki. Dalej Bolesław Śmiały i znowu wszyscy dostawali w czteroliterową. Krzywousty też Niemców pod Głogowem i na Psim Polu nie oszczędzał a i Łokietek Zakon Krzyżacki tłukł ile wlezie. Kiedy na przewrotność, mordy, gwałty i fałsz Zakonu Krzyżackiego nie było już rady, to połączyliśmy siły z Litwą i jakoś udało się powoli wszystko ukrócić.
Niebagatelną rolę w tworzeniu wielkości Zakonu odgrywali kolejni chciwi i przekupni Papieże oraz proniemieccy biskupi polscy.
Potem trzeba było walczyć dalej, bo wróg dookoła szarpał kraj ze wszystkich stron. Wojny z Kozakami i Tatarami, potem ze Szwedami, a na koniec z Turkami w wieku XVII przyczyniły się do wyniszczenia kraju i przetrzebienia rycerstwa polskiego.
W następnym stuleciu ponieśliśmy klęskę. Straciliśmy wolność mimo uchwalenia Konstytucji 3 Maja i Insurekcji Kościuszkowskiej. W XIX wieku walczyliśmy dalej. Tym razem o wolność i niepodległość, czyli o przywrócenie Polski na mapę Europy.
Kiedy sprawę udało się zakończyć w 1918 roku i Polska znalazła się na mapie Europy, to trzeba było walczyć dalej z siłami komunistycznymi na Wschodzie, a potem z III Rzeszą.
Po II Wojnie Światowej walka trwała nadal. Walczyliśmy z komunistycznym reżimem.
Od 18 lat mamy wolną Polskę. I co robimy? Walczymy dalej, bo nawet, kiedy wroga z zewnątrz już nie ma, to Polacy muszą walczyć. To teraz walczą między sobą.
Należy uważać, bo znowu czyhają na nas z zewnątrz. Czekają kiedy osłabniemy i uderzą z dwóch stron jednocześnie, tak jak to bywało w wiekach poprzednich. A my tracimy siły na walki sami ze sobą...
Dobrze, że chociaż politycy dostarczają nam co chwilę nowych śmiesznych sytuacji, bo przyszłoby z nudów umrzeć...
A i na kaczki zawsze można liczyć i to nie tylko dziennikarskie. Przynajmniej nie całkiem nudą w Polszcze wieje . A skoro tyle walk toczy się wokoło, to przy tym może Niemcy, Czesi i Rusini zaczną głowy swe znowu podnosić i swych praw do korony polskiej dochodzić, choć Grody Czerwieńskie już dawno od macierzy odpadły, a i Milsko i Łużyce takoż w rękach wrogiego mocarstwa. Dobrze, że Śląsk pozostał. Czy na Pomorzu dalej pogaństwo czy też krześcijańskie obyczaje się utwierdziły? Na Mazowszu ponoć dalej starym bogom pokłon oddają... A Metropolita rady dać sobie nie może, kiedy Wojewoda po cichu poganom sprzyja. W Toruniu zasię ponoć niektórzy możni i duchowieństwo Krzyżakom sprzyjają jako i wcześniej bywało. Z tym Zakonem czas by skończyć! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! A pokrętność toruńskiego duchowieństwa i jego żądza władzy, dostojeństw i majętności iście czasy Krzyżackiego panowania przypominają. Nie będzie spokoju póki się tego przeklętego nasienia nie wytępi. Dopiero wtedy Pokój Toruński zawrzeć przyjdzie. Ninie jeno patrzeć jak się Łokieć z Zakonem za łby wezmą...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)