Nie lubię braci Kaczyńskich. Nic na to nie poradzę. Czy mam ku temu powody? Może mam, a może po prostu to zwykła antypatia i tyle? Widzę, że potrafią bronić zawzięcie pewnych swoich założeń. Widzę, że chcieliby... No i to tylko tyle: chcieliby i cokolwiek zrobią, to jakoś mi to nie pasuje. Choćby na początku ich założenia były słuszne, to potem działanie idzie w inną stronę...
Wszyscy mogą mieć swoje spojrzenie na świat i rzeczywistość. Dlatego jedni będą lubić braci Kaczyńskich, a inni kochać ich nie będą. Tak to już w życiu jest, że jednych się bardziej lubi niż innych.
Najciekawsze jest to, że niektórzy nie pozwalają mi nawet kogoś nie lubić... Po prostu sami akurat te osoby uwielbiają.
Czy tylko ja jestem zatem zły i to dlatego, ze kogoś nie lubię? Wydawać mogłoby się, że ja ten najgorszy, bo zaślepiony "nielubieniem". Ale jakże Ci inni są zaślepieni bezwzględnym uwielbieniem... I to jest najgorsze, że między Polakami nie ma normalnej dyskusji, tylko wszyscy się zagalopowują. Jedni w jedną stronę, a drudzy w przeciwną ciągną ten wózek nazywany Polską.
Jak tak dalej pójdzie, to zostaną strzępy z wózka, zawartość wyląduje w rzece i wszystko zamoknie i się zniszczy.
Dlatego potrzeba chęci do dialogu. A tu nikt rozmawiać nie chce, tylko każdy przy swoim zdaniu chce obstawać. Czy już jest w Polsce lepiej niż było? Popatrzmy ilu Polaków jest zadowolonych i wtedy dowiemy się dlaczego nie lubię braci...


Komentarze
Pokaż komentarze (18)