Dla Platformy Obywatelskiej jej była członkini „umarła" z chwilą przedstawienia jej zarzutów przez CBA. Stało się to 2 tygodnie temu i wyrzucono ją z partii.
Przy okazji w umysłach wielu z nas zrodziło się jednak pytanie: „Czy to aby nie jakaś manipulacja?" Wiadomo, że ostatnio nagonka CBA jest wielokierunkowa i trudno uwierzyć, że nie jest to w tej chwili działanie dość przyspieszone i to tak samo jak wybory do parlamentu. Nagle CBA dostała kopa, a wcześniej różne sprawy nie ujrzały światła dziennego przez wiele miesięcy...
Po dwóch tygodniach, pod koniec kampanii wyborczej nagle na konferencji prasowej CBA powraca sprawa byłej członkini PO Beaty Sawickiej i to mimo to, że wcześniej z ust Premiera padły obietnice, że tej sprawy nie będzie się poruszało w kampanii. Czyżby szef CBA chciał panu Premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu zrobić na złość? Toż pan Mariusz Kamiński w tej chwili zrobił przysłowiowo panu Premierowi „z gęby cholewę"!
Nie dziwię się przedstawicielom PO, którzy w tej chwili kwitują, że pani Sawickiej dwa razy z partii wyrzucić się nie da.
Można spojrzeć na to i z drugiej strony. Będzie to strona „gorączkowa". Dlaczego taka nazwa? Bo PiS jest w tej chwili w gorączce kampanii, gwałtownie spadają notowania tej partii, więc trzeba „wskrzesić" panią Beatę Sawicką i przypisać ją znowu do Platformy Obywatelskiej!
Nie wiem czy PiS czasem nie chce się bawić w Jezusa z Nazaretu i czynić cuda na oczach ludu. Wskrzeszenie Łazarza to jedno, a „wskrzeszanie" byłej członkini PO na potrzeby kampanii PiS to igranie z ogniem.
W ten sposób pewne osoby, które zachowały się nagannie i ma być przeciwko nim skierowany dopiero akt oskarżenia do sądu, są przyklejane do PO, która dawno się od nich odcięła. Może się zdarzyć, że Sawicką teraz PiS niechcący przyklei do siebie...
Panią Beatę Sawicką PiS chce uczynić nieśmiertelną! Zdolności partii rządzącej w tym względzie nie zostały do końca zbadane, a można podejrzewać, że są raczej nikłe...
Natomiast cechą przedstawicieli PiS jest „robienie sobie z gęby cholewy" nawet po to, by oczernić drugiego, a samemu w ten sposób przegrać wybory.
Jestem sarkastyczny, a każdą krytykę uważam za konstruktywną. Bo jak ktoś dostrzega błąd i to sygnalizuje, krytykuje, to nie musi mieć sposobu na zmianę. Ważne, że dostrzega błąd, zło - oczywiście jej czy jego zdaniem, z którym mogę, ale nie muszę się zgodzić. Każda krytyka coś wnosi, nie tylko ta, która daje gotowy pomysł zmiany.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)