Dziwnie się zachowuje obecna głowa państwa czyli Prezydent RP Lech Kaczyński. Jeszcze dziwniejszą postawę przyjął jego brat Premier Jarosław Kaczyński.
Niby Prezydent ma prawo składać gratulacje komu chce, a nie składać innym... Istnieją jednak pewne zasady, o których tak szumnie PiS i Jarosław Kaczyński stwierdzali: "ZASADY ZOBOWIĄZUJĄ".
Skoro zasady obowiązują, to może tylko niektóre i niektórych obywateli, bo pewna etykieta wymagałaby zwykłych dwóch słów gratulacji i to bez większego emocjonalnego zaangażowania czyli sympatii i radości.
No cóż. Nie pierwszy raz obrażają jedni i ripostują drudzy. PiS ma zwyczaj potem stwierdzać, że musiał się bronić. Nie wiem czy "obrona konieczna" czasem nie została przez PiS przekroczona... Szokiem może być nazywanie ataku obroną, ale dla pana Jarosława Kaczyńskiego jest to pewnie "oczywista oczywistość". Co dla Pana Premiera jest "oczywiste", to dla większości Polaków (wg wyników ostatnich wyborów) jest mroczne, niejasne i nie do pojęcia. Tego jednak Pan Premier do tej pory nie chce do siebie dopuścić. Nie rozumie jak to się stało, że PiS przegrał wybory. Przecież wszystko jest "oczywiste"!
A naród mówi, że oczywiste jest tylko jedno: PiS przegrał wybory i ma rządzić kto inny.
Tak to jednak jest z tymi bliźniakami jednojajowymi. Myślą podobnie, postrzegają podobnie, a jeśli któryś nie załapie w pewnym momencie, to zawsze brat mu wytłumaczy jak ma daną rzecz rozumieć.
Ponieważ napuszony Premier nie rozumie jak to mogło się stać i nie wie co ma powiedzieć bratu, to brat milczy i nawet "ani me ani be ani kukuryku". No i kto tu w Polsce właściwie jest Prezydentem? Lepiej jednak udawać naburmuszonego niż pokazać, że nie wie się co zrobić, kiedy brat nie podpowiedział...
I teraz należy dodać:
"Cuncti dies eius doloribus et aerumnis pleni sunt"
(Wszystkie jego dni są pełne boleści i utrapienia)
Jestem sarkastyczny, a każdą krytykę uważam za konstruktywną. Bo jak ktoś dostrzega błąd i to sygnalizuje, krytykuje, to nie musi mieć sposobu na zmianę. Ważne, że dostrzega błąd, zło - oczywiście jej czy jego zdaniem, z którym mogę, ale nie muszę się zgodzić. Każda krytyka coś wnosi, nie tylko ta, która daje gotowy pomysł zmiany.
Komentarze
Pokaż komentarze (8)