Grzegorz Duda Grzegorz Duda
34
BLOG

PiS - Ty moja stara teściowo!

Grzegorz Duda Grzegorz Duda Polityka Obserwuj notkę 5
Widzę, że PiS ma się coraz gorzej. Zadyszka nie ustępuje, a wyniki wyborów z dnia 21 października 2007 zmorą legły na piersiach PiS-u i jego zwolenników.
Postarajmy się jednak zastanowić co byłoby, gdyby ta nasza niekochana, lekko mówiąc, teściowa wyzionęła ducha?
Najpierw wszyscy poczuliby przypływ świeżego powietrza, ulgę i zadbaliby o siebie.
Walka z paskudną teściową ogromnie męczy... Nic się owej teściowej nie podoba: ani za dużo ani za mało wnuków, jak już wnuki są, to pewnie synowa bałaganiara i źle wychowuje dzieci, jak się tego nie czepi, to zaś jej synek nie ma na czas ugotowanego obiadu albo ma tylko schabowego z kapustą i ziemniakami, ale nie ma kompotu. Zmagania z teściową uczą nas jednak pewnej pokory życiowej, puszczania gderania mimo uszu, robienia dobrej miny do złej gry i tym podobnych zachowań.
Czasem znienawidzona teściowa już tak się zapędzi w swych stwierdzeniach, że rzuca nam w twarz hasło oznajmujące, iż jest jedynym przedstawicielem większości narodowej, która jest obecnie w opozycji do synowej...
I jest to wtedy balsam na nasze rany na duszy, gdyż teściowa, która plecie takie, nie mające pokrycia w realiach rzeczy, bawi nas do rozpuku.
Co jednak będzie, kiedy owej gderającej i niedomagającej teściowej zabraknie?
Oprócz chwili oddechu przyjdzie nam później nieco odcierpieć. Nauczeni zmagania się z niekochaną teściową, czyli w jakimś tam stopniu naszym wrogiem, zaczynamy walczyć przeciwko innym. I to często przeciwko dawnym sojusznikom. Na przykład walczyć poczynamy z dziećmi, sąsiadkami, które nas wspomagały w walce ze świekrą.
Dlaczego tak się zdarza? Bywa tak dlatego, że raz nauczeni walki musimy ją prowadzić później dalej. Nie możemy już bez wojny żyć. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka i walczymy na oślep ze wszystkimi, w tym z dawnymi aliantami.
Niech zatem stara, znienawidzona, ledwo dysząca już teściowa nas nie opuszcza, bo co my potem zrobimy?
Już lepiej niech się tam gdzieś krząta po swym pokoju i niech sobie gdera i zrzędzi. Byle nam nie nasypała proszku IXI do zupy i nie chowała kluczyków do samochodu do zamrażalnika, kiedy przyjdzie już do niej ten Niemiec, który jej wszystko chowa...

Jestem sarkastyczny, a każdą krytykę uważam za konstruktywną. Bo jak ktoś dostrzega błąd i to sygnalizuje, krytykuje, to nie musi mieć sposobu na zmianę. Ważne, że dostrzega błąd, zło - oczywiście jej czy jego zdaniem, z którym mogę, ale nie muszę się zgodzić. Każda krytyka coś wnosi, nie tylko ta, która daje gotowy pomysł zmiany.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka