Ring. Walka. Kolejne rundy. Przed finałem Prezydent zasnął na ringu. Przespał okazję taniego lotu do Brukseli. Na kilka godzin stał się nie-LOTem Rzeczypospolitej Polskiej.
Jutro ponoć dostanie skrzydeł... Wszystko zadecyduje się rano.
Doleci zatem tam, gdzie będzie chciał. Ale jeden problem: Oni go tam nie chcą!
Dostanie wejściówkę, ale nie dostanie krzesła...
Gwarantuję, że nikt mu krzesła nie odstąpi, bo nie ma go na liście delegacji polskiej.
Choćby nie wiem co dziś mówił w TVP, jutro będzie skompromitowany jeszcze bardziej.
Już dziś min. Arabski stwierdził, że skoro nie jest w delegacji polskiej, to to jest prywatna podróż prezydenta.
Czyż trzeba się pchać tam, gdzie nas nie chcą?
Skuteczny, choć - nie powiem - dość ostry zabieg rządu z nieudostępnieniem samolotu wydaje się dobitnie pokazać kto jest intruzem w Brukseli.
Dalszy upór prezydenta, to już galopująca ambicja. Jak się ktoś upiera, to zawsze przychodzi na myśl jedno zwierzę i nie ma się co dziwić, że już takie porównania padły.
Dziś prezydent powiedział o premierze, że ten drugi jest w nie najlepszej kondycji... O sobie mói, że ma więcej wigoru. Ten wigor widać jednak tylko w zachłystywaniu się śmiechem. To u prezydenta nie jest normalne. Ani u Kaczyńskiego ani u żadnego innego. Biorąc pod uwagę wzrost wigoru prezydenta, wróżę, że tabletki mają skutki uboczne...
Tego nie przewidział nikt, że tabletki mogą działać rozśmieszająco. Nie jest to jednak rzecz normalna, gdy ponury zwykle, błąkający się pomiędzy rzędami, szukający miejsca, tracący orientację prezydent nagle oświadcza, że ma więcej wigoru niż premier i do tego zachłystuje się śmiechem i traci wątek..
Jutro kompromitacji ciąg dalszy?
Na szczęście na rano i przedpołudnie zapowiadają mgły, a i samolot też może się jeszcze zepsuć...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)