A ci się tam nadal kłócą.
I kogo to tak naprawdę obchodzi. Zabawa w przepychanki wśród tak zwanych polityków trwa nadal. Afera CBA wykazuje dobitnie, że jakość przepychanek ma się u nas wprost proporcjonalnie, do jakości polityków. Mamy chyba taką cechę charakterystyczną, polegającą na tym, że gdy ktoś u nas puści przysłowiowego "bąka", cała reszta zrobi wszystko, by i ich "bąk" także został zauważony. I by był równie "wonny". Można to oczywiście jeszcze bardziej dosadnie nazwać. Znowu. I pewnie by trzeba. Czy to cokolwiek zmieni... Niestety nie.
Kto kocha smród, ten produkował go będzie i tak. Są tacy ludzie i takie charaktery, które bez smrodu żyć nie umieją. Im się w żaden sposób niczego przetłumaczyć nie da. Niereformowalnością się to nazywa. I nie tylko polityków dotyczy. Ten typ tak już ma. W naszej polityce typ ten szybko awansuje. I bardzo głośno smród swój wówczas produkuje. A media nasze, im smrodu więcej, tym na popularność bardziej liczyć mogą. A popularność, czego u nas większość nadal nie wie, na konkretne przychody z konkretnych reklam się wymiernie przekłada. Więc skoro powinno śmierdzieć, to wskazane byłoby, by śmierdziało. Im bardziej, tym lepiej. Kasa wtedy strumieniami płynie. Rzeka z niej powstaje. A gdy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że o kasę jedynie.
Tym samym ośrodków zainteresowanych u nas, by pachniało już, prawie nie ma. Bo skoro i na smrodzie doskonale zarobić można, to po co perfumami się zajmować. I już nie o żadną elegancje tu chodzi. Lecz o zwykła ludzką przyzwoitość. Bo między smrodem pospolitym, a cudownym zapachem, miliony są jeszcze normalnych możliwości. Ale to u nas także nieznana prawda.
A gdyby tak zwolennicy propagowania swoimi wypowiedziami smrodu, zajęli się tematami doraźnymi, w stylu, na przykład:
- trudna dostępność kredytu,
- perspektywa coraz bardziej drogiego prądu lub
- kulejąca, coraz bardziej służba zdrowia, gdzie na termin operacji już się czeka miesiącami, a teraz czekać ma się podobno jeszcze dłużej,
to wówczas wyborca mógłby, być może, się chociażby przez chwile zastanowić, czy tam na górze, na scenie tego cyrku, jest jeszcze kilka osób, które zamiast tylko smród propagować, czymś konkretnym się zajmują. Ale nic na to nie wskazuje, by moment ten kiedykolwiek miał nadejść.
Nasze "gwiazdy" swój smród celebrować kochają.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)