I liczyła 10 milionów członków. Te dziesięć milionów uwierzyło, że Polska może być inna. Prawdziwa i sprawiedliwa. Nie było w niej Guzikiewiczów i Śniadków. Nie było cyników i cwaniaków. W każdym bądź razie nie było ich widać, ot tak i już na pierwszy rzut oka.
Była sobie "Solidarność" ta organizacyjna i ta zwykła. Międzyludzka. Ale było też wtedy łatwiej. Zdecydowanie. Bo po drugiej stronie byli "oni". Przeróżnej maści czerwoni. Nazywano ich otwarcie "płatnymi pachołkami Moskwy" albo "ubekami" po prostu. Polska była prosta i podzielona na dwa obozy. Ten prawdziwy był nasz i kochał to coś, co ideą "Solidarności" nazywano. Ten drugi przylepił się do generała w ciemnych okularach. Generał teraz za patriotę robi. A "Solidarność" dawno przysłowiowy szlag trafił.
Na jej miejscu są teraz są tylko Guzikiewicze i Śniadki.
Kochają zadymy, pobiją kilku policjantów, podpalą kilka opon i porzucają sobie kamieniami. I to rękoma kilku frajerów, bo przecież nie własnymi. Na to są zbyt cwani i zbyt wyrafinowani. Chętnie podczepią i podlepią się pod tamte ideały. Gdzie wtedy byli i co robili? O to nikt nie pyta. Teraz maja dobra fuchę i dobrze, ich zdaniem, udaje się im grać rolę przywódców robotników. I pensja też płynie. Całkiem niezła.
A naprawdę kogo popierają? Zadymiarzy? Im więcej byle czego narobią, tym większy smród się rozejdzie. Że robotnikom nic z tego i tak nie wyniknie? Ich to przecież w ogóle nie obchodzi. Głupiemu robolowi, którego zakład pracy od lat zmierza w prostej linii do bankructwa wytłumaczą, że powinien sprzeciwiać się prywatyzacji. Śniadki i Guzikiewicze kapitalizmu nie lubią. Mają coś wspólnego z generałem i z PiS przy okazji. Ich sukces jest gwarantowany. Im więcej zakładów pracy padnie, tym większe ich szanse na kolejne zadymy. Takich, jak ta ostatnia w Poznaniu w sprawie, niby, Cegielskiego.
A firma HCP padnie i tak. Guzikiewiczów i Śniadków to przecież w ogóle nie interesuje. Ich pensje z jakimś Cegielskim nie są powiązane. Głupi robol im i tak uwierzy. A głupich u nas nie brakuje. Tych co wierzą raz w Śniadków, Guzikiewiczów, a raz w PiS i w generała.
I tylko nikt zupełnie nie zrozumie, tam gdzieś na świecie, czemu ten naród taki głupi. I takich Śniadków teraz na przywódców związkowych wybiera. Z Guzikiewiczami na boku. Co tylko mordę drzeć umieją. Policję przypadkowo kamieniami obrzucić nie swoimi zresztą rękoma i opony przy okazji podpalić. I nic więcej. No chyba, że już coś kiedykolwiek załatwili. Tak jak tamta "Solidarność". Na przykład wolność i demokrację.
Nie załatwili?
To na cholerę oni komu.


Komentarze
Pokaż komentarze (71)