Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz
73
BLOG

Gruzja uratowana

Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz Polityka Obserwuj notkę 19

 

  Od wczoraj wiemy to na pewno. To nie dyplomacja prezydenta Francji uratowała Gruzję. Gruzję uratował Lech Kaczyński. Był tam wielokrotnie, widział i słyszał. Niby nie-Rosjanie, a mówili po... rosyjsku. Gruzja co prawda sama sprowokowała konflikt z Rosją (co wiadomo nie od dzisiaj, nie tylko z raportu UE), a Rosjanie, tylko ze względu na zdecydowana postawę ówczesnego negocjatora, francuskiego prezydenta, podczas trwania francuskiej prezydencji w UE, nie rozjechali Tbilisi czołgami. Tak jak praktykowali to w 1953 w Berlinie lub w 1956 w Budapeszcie. Zresztą w 1968 rozjeżdżali podobnie czeską Pragę, przy wydatnej pomocy wojsk LWP, dowodzonych przez ówczesnego szefa MON. I proszę nie mówić przy okazji, jak się ów były minister nazywa. Bo to wielki patriota przecież.

  A tak zwany "wolny świat" nie interweniował. Nikt nie interweniował dokładnie tak samo, jak w wypadku USA w konflikcie gruzińsko - rosyjskim. Waszyngton uznał, że wystarczy, iż u wybrzeży Gruzji stoją jeden lub dwa okręty USA. Niech sobie stoją. A później można tam (było) wysłać jakiegoś wiceprezydenta, jakąś Condoleezzę. I co nam przypominają takie wizyty wiceprezydentów USA...

Nic?

  Praga, Tbilisi lub Budapeszt to nie Berlin Zachodni, gdzie alianci (w tym przede wszystkim USA) na złość Stalinowi zorganizowali w latach 1948 - 49 ogromny most powietrzny, by przez prawie rok gwarantować zaopatrzenie zachodniej części miasta, odciętej od świata przez Sowietów. Miasta zamieszkałego przez... Niemców. Ale Gruzja, to ani nie Praga, ani nie Irak, nie ma tam ani ropy, ani nie leży w centrum Europy.

  Inwestycja w węgiel do piecy kaflowych i chleb (bo to przewożono samolotami) dla mieszkańców Berlina Zachodniego opłaciła się "Amis". Mają teraz w środku Europy stabilnego partnera, który Republika Federalna Niemiec się nazywa. I który stanowi europejski człon NATO. I współpracuje dobrze z Waszyngtonem nawet wtedy, gdy oficjalnie głosi się, że się w ogóle nie współpracuje. Przykładem najlepszym w tej kwestii jest okres rządów kanclerza Schrödera, kiedy to oficjalnie i głośno mówiono, że tak złych kontaktów pomiędzy Berlinem a Białym Domem, wcześniej nigdy od 1945 roku nie było.

  A zaraz później okazało się, że to właśnie niemiecki wywiad dokładnie w tym sam czasie dostarczał Amerykanom szczegółowych informacji na temat tego, co i gdzie w stolicy Iraku, Bagdadzie nadaje się do zbombardowania. A później Amerykanie, już bez udziału jakichkolwiek Niemców, bombardowali śmiało i efektownie. Niemieckiego żołnierza z RFN do Iraku nie wysłano ani jednego. W Berlinie nikt przecież na głowę nie upadł. By umierać za Bagdad. Lub za Tbilisi. Za Gdańsk Francuzi, jak wiadomo, także w 1939 umierać nie zamierzali. U nas prezydent Kwaśniewski, niestety, upadł i my nasze wojsko do Iraku wysłaliśmy. Dzisiaj i w tej kwestii dawno wiadomo, że było to zupełnie bez sensu. A lata później Kwaśniewski tłumaczył, że Colin Powell go... oszukał. Ach jej.

  U nas politykę robi się przed kamerami. Zwołuje się reporterów, przyjeżdża prezydent całkowicie nieistotnego kraju, położonego na skraju kontynentu i oświadcza:

  "Gruzini widzieli (Kaczyńskiego) męstwo i jesteśmy za to wdzięczni", powiedział podczas wizyty w Warszawie prezydent Gruzji, Micheil Saakaszwili. (Cytat za onet.pl)

  Polityka zagraniczna obecnego (jeszcze ponad rok) Prezydenta RP przyniosła więc nareszcie wymierne efekty. Po 13 wizytach w Wilnie nie udało się uzyskać niczego, nawet takiej oficjalnej deklaracji. Teraz wiemy przynajmniej od Gruzinów: prezydent RP z męstwa słynie.

  Proszę sobie wyobrazić podobną sytuację w Waszyngtonie lub w Berlinie. Przyjeżdża jakiś Saakaszwili i wygłasza to, co wygłasza. Ani rząd Niemiec, ani Prezydent USA nie kompromitują się w ten sposób.

  Kaczyński przysporzył światowym przywódcom znowu tematu do radości. Ale panowie Sarkozy i Putin (i nie tylko oni) już dawno wiedzą, co o nim sądzić.

Polska wielka będzie, mając teraz sojusznika w Tbilisi.

Przyroda i krajobrazy tam przepiękne.

Klimat (meteorologicznie rzecz ujmując), łaskawy.

Tylko z demokracją kraj ma ciągle problemy.

Ale... to akurat może z niektórymi politykami raczej łączyć, niż dzielić.

Zwłaszcza, gdy z męstwa słyną.

 

Grzegorz Ziętkiewicz Utwórz swoją wizytówkę Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. W okresie 1980 - 81 redaktor prasy NSZZ "Solidarność" ZR Wielkopolska w Poznaniu, internowany 13. 12. 1981. Na emigracji w RFN 1983 - 97. Były berliński korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa oraz korespondent paryskiej "Kultury". Autor periodyków (nakładem władz Miasta Berlina) o historii i współczesności Polaków w Niemczech i w Berlinie. W latach 90. współpraca dziennikarska z tygodnikiem "Wprost", "Rzeczpospolitą" "Tygodnikiem Powszechnym" i "Gazetą Wyborczą" oraz I PR. Obecnie autor cyklicznego programu o tematyce polsko-niemieckiej na antenie Radia Merkury Poznań. <a

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka