W najnowszych zapowiedziach decyzji przedstawicieli rządu, dotyczących nowych zakazów i ograniczeń w kwestii rozrywek hazardowych dostrzec można jednocześnie kilka aspektów.
Aspekt pierwszy i dla rządu, zdaje się, że najważniejszy, zdaje się być aspektem populistycznym. Dobry rząd obroni i ochroni obywateli od popadania w nałóg hazardu, mówią ludzie z rządu. Już się cieszę, jaki to mamy dobry rząd. I już, gdybym, był tak naiwny, jak nie jestem, biegnę przytakiwać rządowi. Wiem przecież, ilu ludzi, w tym również u nas, uzależnionych jest od żądzy hazardu. I wiem, ile to osób, ba, ile to rodzin wpadło w zasadzkę hazardu, zastawiając "naszej babci domek cały". Doprowadzając do ruiny siebie i swoje rodziny. Popadając w nałóg okropny, stając się tym samym uzależnionymi, bezwolnymi nieszczęśnikami. Teraz jest jednak taki ukochany rząd i on uratuje tych wszystkich nieszczęśników, opętanych tym okropnym diabłem, jakim jest hazard. Bowiem rząd hazardu może całkowicie nie zakaże, ale uda, że zakazuje. A ja, naiwny szarak, uwierzę, że tak będzie najlepiej. A że rola szaraka, do tego naiwnego, nigdy mi nie odpowiadała, więc piszę, co myślę.
Pod taką lub podobną społeczną reakcję ogłaszany jest najnowszy temat ograniczeń, związanych z branżą hazardową. Przy okazji dostało się też hazardowi w internecie. Nie od dzisiaj wiadomo, że tego cholernego internetu nie da się nijak upilnować. Ziętkiewicz i nie tylko on (na całe szczęście zresztą), może sobie pisać w tym internecie, co chce. To jest niewyobrażalne. Podobnie jak niewyobrażalne zdaje się być u nas to, że dzięki internetowi można kupić tanio lekarstwa, bo z aptek na przykład w Niemczech lub w Holandii. To przecież też jest nielegalne. (Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się tu mylę. Już jest zakazane, czy dopiero będzie...). Tego też trzeba zakazać, zablokować, a tych aptekarzy, ludzi niecnych, po prostu wsadzić. W kamasze najlepiej. Ale to nie w tej ekipie rządowej padały takie określenia. Język tej ekipy jest bardziej elegancki. A pomysły okazują się, czasami zatrważająco podobne. Niestety.
Aspekt drugi
Rząd informuje nas, że przyjrzał się rozwiązaniom w Unii i takie wyciągnął wnioski, jakie wyciągnął. Czy ja mam w związku z tym rozumieć, że na przykład Niemcy lub malutka Słowenia w Unii się nie znajdują... Czemu na co drugiej ulicy niemieckich miast znajdują się salony z automatami. Czemu w co drugim bistro, zwanym tam "Imbissbude" stoją takie same automaty, na których milionów się nie wygrywa. Czemu malutka Słowenia zbija krocie na grach hazardowych i pół Włoch do niej przyjeżdża, zostawiając "kasę".
Nasze władze poszły po rozum do głowy (czyli do niczego?) i postanowiły wylać dziecko z kąpielą. Bo skoro okazuje się, że nasz fiskus nie jest w stanie upilnować branży hazardu, to teraz dowiadujemy się, że, nastąpi "delegalizacja części branży hazardowej: automatów o niskich wygranych i wideoloterii. Zakazane będą gry hazardowe w internecie. Sposobem na to będzie monitorowanie połączeń internetowych i przelewów finansowych. Dodatkowo kasyna będą wymagały koncesji, a nie zezwoleń".
Więcej w temacie np. tutaj:
http://wiadomosci.onet.pl/2067863,11,item.html
Rząd premiera Tuska się po prostu ośmiesza. Internetu nie da się w ogóle kontrolować. Widać od razu, że ludzie wypowiadający takie cudowne pomysły o materii pojęcia, tak zwanego "zielonego", nie mają. Gdyby na przykład komukolwiek na świecie udało się kontrolować globalną, wirtualną wioskę, temat piractwa w internecie dawno przestałby istnieć.
Rząd Tuska idzie jednak dalej i pragnie kontrolować przelewy finansowe. Jak? Może jako następne zlikwidowane zostaną wszystkie, działające w Polsce banki. Zastąpi je jeden jedyny. PKO S.A.
Jak za komuny? A bony towarowe "PeKaO" też będą i kiedy.... A co z cinkciarzami...
Żarty na bok.
Aspekt trzeci i najważniejszy
Rząd ugryziony aferą z CBA, a o kontakty z hazardowym światkiem w niej poszło, udaje, że skończy teraz z tą zarazą. Naród, może głupi, to może uwierzy, że wszelkie zło od hazardu się bierze. I tylko zastanawiam się, czy w ramach najnowszych pomysłów, co do nowych regulacji prawnych, już wkrótce, tak jak za komuny, granie w "oko" lub w "pokera" w miejscu publicznym, i za "kasę", także będzie niebawem ścigane z mocy prawa? I każdy "krawężnik" grających zaraz zgodnie z nową literą prawa na komisariat zwinie...
Platforma lubiła w przeszłości przywdziewać niby liberalne szaty. Teraz za sprawą CBA i ludzi z PiS udaje, że jest też dobrym zamordystą. Próbuje przejąć od PiS populistyczne, groźne dla demokracji i wolnego rynku hasła, które najkrócej da się określić pojęciem "zakazów". Nakazowo - zakazową gospodarkę zna każdy ustrój totalitarny. Prowadzi ona w pierwszej kolejności do niewyobrażalnej korupcji. Gdzie coś, najlepiej by dużo tego czegoś było zakazane, tam kontrolujący respektowanie zakazu, może przecież chętnie przymknąć czasem oko. Raz mniej, a jak się da, to się zrobi, że i więcej. I częściej.
Nakazowo - zakazowa gospodarka, to po drugie, produkuje pieniądz bez pokrycia. Rynek przestaje być regulowany przez popyt i podaż. Miejsce zasad rynku zastępują rządowe, wydumane za biurkiem nakazy i zakazy. Czy wkrótce zabraknie nam papieru toaletowego?
Skoro rząd twierdzi, że przyjrzał się rozwiązaniom w tej kwestii w Unii, to dobrze by przy okazji było, gdyby rząd ,udający czasem nieudolnie tak zwanych "liberałów", przyswoił sobie podstawową dewizę niemieckich liberałów z FDP.
A brzmi ona: "Tak dużo państwa, jak to konieczne. Tak mało, jak to możliwe". Niemieccy liberałowie wygrali właśnie razem z chadecją wybory parlamentarne między Odrą a Renem. I porządzą pod kierownictwem szefowej CDU, Angeli Merkel przez najbliższe cztery lata. Gdyby wyskoczyli nagle z pomysłami koncesji i zakazów, wszyscy w Niemczech popukaliby się w głowę. Chadecja również. Wszyscy, oprócz komunistów i części socjaldemokratów z SPD. To w tym klubie jesteś teraz Platformo?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)