Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz
52
BLOG

Nowy niemiecki rząd

Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz Polityka Obserwuj notkę 3

 

  Gdzie może pojechać z pierwszą wizytą szefowa niemieckiego rządu? I to jeszcze tego samego dnia, w którym została zaprzysiężona, po raz drugi z kolei, na stanowisko kanclerza Niemiec. Oczywiście do Francji. Tam francuski prezydent przywita ja słowami: "droga Angelo".

  Do Polski z pierwszą wizytą, jakby dla równowagi, przybył (w sobotę, 31.10. 2009) za to nowy szef niemieckiej dyplomacji i wicekanclerz, jednocześnie przywódca niemieckich liberałów z FDP,Guido Westerwelle. Pierwsza zagraniczna wizyta ministra, nawet jeśli to szef MSZ, nie ma co prawda aż takiego znaczenia, jak pierwsza wizyta premiera. Ale w Niemczech podkreśla się, że dotychczas szef MSZ udawał się ze swoją pierwszą wizytą również zawsze do Francji. Teraz więc Polska miała pierwszeństwo. Do Polski przyjedzie także niebawem Prezydent Niemiec,Horst Köhler, który w minioną środę (28. 10. 2009) zaprzysiężył nowy rząd. Dając mu kilka wskazówek na czteroletnią drogę.

  Już teraz widać więc dobitnie, że niemieckie władze wszystkich szczebli bardzo zainteresowane są, tak jak miało to miejsce w przeszłości, pielęgnowaniem dobrych kontaktów ze swoim wschodnim sąsiadem. Polska jest bardzo ważnym partnerem dla Niemiec, mówiła to wielokrotnie kanclerzAngela Merkel podczas minionych czterech lat jej urzędowania. I te same zdania powtórzył w minioną sobotę w Warszawie jej zastępca. Polska dzięki poparciu Merkel cieszy się na przykład stanowiskiem szefa Parlamentu Europejskiego.Buzek, bez poparcia Berlina, nie byłby tam i tym, kim jest. Warto o tym nie zapominać, zamiast dawać czasem upust ciągle nowym, antyniemieckim animozjom. Rację ma ministerSikorski, gdy witając w WarszawieWesterwelle stwierdza, że jeszcze nigdy stosunki polsko - niemieckie nie były tak dobre. I cieszyć musi fakt, iż przy okazji obie strony wyrażają wolę powrotu do trójstronnych kontaktów roboczych w ramach tak zwanego "Trójkąta Weimarskiego" (Polska, Francja, Niemcy). Kontaktów popsutych w przeszłości dzięki dąsom prezydentaKaczyńskiego.

  Wola dobrych kontaktów trafiać u nas jednak zaczęła dopiero wówczas na podatny grunt, gdy władze w Warszawie objęła Platforma. Bracia Kaczyńscy próbowali z niemieckim rządem rozmawiać, rozpoczynając rozmowę od tematu... Hitler. Dwa lata rządów PiS zostały więc w tej materii zmarnowane. Niemieccy liberałowie, jako jedyna partia polityczna zapisali w swoim programie wyborczym, jako jeden z celów swojej polityki, dobre kontakty z Polską. Dobre kontakty z liberałami z Niemiec to w Polsce nie powinno być żadnym novum. To za czasów identycznej koalicji chadeków z CDU/CSU wraz FDP w stosunkach polsko - niemieckich nastąpił po roku 1989 historyczny przełom. ToKohl, Genscher i Mazowiecki dali jemu początek. I Westerwelle, uważany za ucznia Genschera dobrze o tym wie. Tylko prezydentKaczyński nie zna Westerwelle, informuje przy okazji wizyty szefa niemieckiej dyplomacji w Polsce, pałac prezydencki.

Nowe po staremu?

  Polska, jakby nam na tym nie zależało, nie jest jednak najważniejszym tematem niemieckiej polityki zagranicznej. A nowy minister spraw zagranicznych, z nowej partii, bowiem uprzednio resortem rządzili socjaldemokraci, nowym nie musi być wcale. Obserwatorzy nad Szprewą przypominają przy tej okazji, żeFrank-Walter Steinmeier (SPD), próbował wielokrotnie prowadzić cieplejszą politykę wobec Pekinu czy Moskwy. Ale w Berlinie kierunki polityki, w tym zagranicznej, wyznacza i tak Angela Merkel. I to już od czterech lat. Nam wydawać się często i mylnie zdaje, że Berlin za czasów Merkel bardzo dobrze, blisko (i przy okazji za naszymi plecami) współpracuje zPutinem. Tymczasem w porównaniu do czasów bezkrytycznej przyjaźni kanclerzaSchrödera z Moskwą, politykaMerkel bazuje jednak na wykalkulowanej, częściowo nawet czasami zimnej współpracy. I nie brak w niej czasem ostrych słów pod adresem Putina, gdy ten, jak ostatniej zimy, zakręca niespodziewanie kurek z gazem, płynącym do Europy.

Najpierw gospodarka

  Dla Niemców najważniejszym tematem pytań, zadawanych nowej ekipie rządowej są przede wszystkim kwestie związane z gospodarką i polityką społeczną. Liberałowie odnieśli, przypomnijmy, w tych wyborach parlamentarnych, największe w historii RFN zwycięstwo. A ich głównym hasłem wyborczym, były zapowiedzi poważnego zmniejszenia obciążeń podatkowych. Liberalny program zakłada, że gospodarka, trapiona światowym kryzysem, odrodzi się lepiej i w większym zakresie, gdy firmy, ale i obywatele, pozbawieni zostaną dotychczasowych obciążeń podatkowych. Ten odważny program utrudniał tuż po wyborach znalezienie w programie koalicyjnym wspólnej formuły, bowiem zadłużenie budżetu państwa ma już teraz poważny wymiar. Skąd w tej sytuacji brać pieniądze na istniejące już zobowiązania, już to pytanie jest trudne. Ale liberałowie, niespodziewanie, zdobyli w trakcie rozmów koalicyjnych sojusznika w postaci bawarskiej, siostrzanej wobec CDU, partii CSU. I w efekcie koalicja przyjęła program, stanowiący próbę realizacji obietnic przedwyborczych FDP.

  Krytycy tego programu twierdzą, że jego nieodzownym elementem jest, automatyczne niejako, ograniczanie wymiaru obecnej pomocy społecznej. Zwolennicy zwracają jednak uwagę na to, że największych cięć w tym systemie dokonał już przed laty, jak na ironię, akurat socjaldemokratyczny kanclerzGerhard Schröder. Działając pod naciskiem, wywoływanym przez reguły globalizacji, próbował zapobiec ucieczce kapitału z Niemiec. Jednocześnie udało się mu obniżyć co prawda poziom bezrobocia, ale wszystko to za cenę coraz gorszej sytuacji osób o niższym standardzie życia. I za cenę, ostatecznie, utraty władzy na rzecz Merkel właśnie.

  Polityka kanclerzMerkel w drugiej kadencji podlegać będzie także, co do tego zgodni są obserwatorzy, wpływom światowej gospodarki. Zwłaszcza, że na eksporcie niemiecka potęga gospodarcza oparte ma swe podwaliny. Na początku ekipa Merkel musi więc poradzić sobie z ogromnym, rosnącym deficytem finansów państwa, zapobiegając jednocześnie wzrostowi bezrobocia. Sytuacja wydaje się więc podobna, do tej z czasów początku rządów Schrödera.

  Program liberałów, który chadecy pod kierownictwemMerkel przyjęli ostatecznie jako swój własny, produkować ma większe wpływy do budżetu, poprzez ożywienie gospodarki, wywołane obniżeniem podatków. Niższe ich stawki mają dać w efekcie, dzięki dobrej koniunkturze, większe wpływy. Wszyscy w Niemczech wiedzą, że program to ryzykowny. Ale nie posiadający praktycznie żadnej alternatywy. Czy zakończy się sukcesem...?

  Przemawiając do nowo zaprzysiężonego rządu, prezydent republiki,Horst Köhlerza najważniejsze zadanie uznał właśnie zmniejszenie ogromnej góry długu publicznego. Bowiem, umowa koalicyjna mówi o ograniczeniu podatków w gigantycznym wymiarze 24 miliardów euro. Sposobem na ich zdobycie, ma być rozkwit koniunktury.

  Przy głosowaniu w Bundestagu nad wotum zaufania dla nowego rządu okazało się, że ekipie Merkel / Westerwelle aż dziewięciu własnych posłów odmówiło poparcia. Nowy rząd otrzymał co prawda jedenaście głosów więcej, niż potrzebował dla zdobycia większości, ale tych dziewięciu niezadowolonych to, mówi się, posłowie partii CDU z Niemiec wschodnich. Uważają oni, że w nowym rządzie za mało ministrów pochodzi z terenu byłej NRD.

  Nowy rządliczy 15 ministrów. Pięć resortów objęli liberałowie, oprócz spraw zagranicznych, również resort sprawiedliwości, gospodarki i technologii, zdrowia, a także współpracy gospodarczej i rozwoju. W samej CDU i CSU doszło do kilku zmian resortowych.

  Dotychczasowy minister spraw wewnętrznych,Wolfgang Schäuble(CDU) stanął teraz na czele ministerstwa finansów, a minister gospodarki, wschodząca gwiazda bawarskiej CSU,Karl-Theodor zu Guttenberg, został ministrem obrony. Awansował na stanowisko ministra spraw wewnętrznych dotychczasowy szef urzędu kanclerskiego,Thomas de Maizière(CDU), kuzyn, ostatniego premiera, już demokratycznie wybranego rządu NRD, Lothara de Maizière. Prawa ręką Merkel w samej CDU, dotychczasowy sekretarz generalny partii,Ronald Pofalla(CDU) został ministrem do zadań specjalnych i szefem urzędu kanclerskiego. Zmiany te nie budzą szczególnych kontrowersji i nie każą oczekiwać żadnych sensacji.

  Expose rządowe szefowa nowego rządu zapowiedziała dopiero na 10 listopada. Nie podoba się to już teraz opozycji parlamentarnej. Zieloni i socjaldemokraci są oburzeni. Ale po ostatnim szczycie UE, Merkel odbyła zaraz bardzo ważną wizytę w USA. A potem przypada 20 rocznica upadku berlińskiego muru. I znowu będziemy przy okazji świadkami, polskich akcentów w stolicy Niemiec. Tym razemLech Wałęsa, jako jeden z zaproszonych na rocznicowe obchody gości, burzyć będzie (symbolicznie) berliński mur.

________________

Niniejszy tekst ukazał się również w serwisie

http://www.mojeopinie.pl/


 

Grzegorz Ziętkiewicz Utwórz swoją wizytówkę Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. W okresie 1980 - 81 redaktor prasy NSZZ "Solidarność" ZR Wielkopolska w Poznaniu, internowany 13. 12. 1981. Na emigracji w RFN 1983 - 97. Były berliński korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa oraz korespondent paryskiej "Kultury". Autor periodyków (nakładem władz Miasta Berlina) o historii i współczesności Polaków w Niemczech i w Berlinie. W latach 90. współpraca dziennikarska z tygodnikiem "Wprost", "Rzeczpospolitą" "Tygodnikiem Powszechnym" i "Gazetą Wyborczą" oraz I PR. Obecnie autor cyklicznego programu o tematyce polsko-niemieckiej na antenie Radia Merkury Poznań. <a

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka