Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz
41
BLOG

Półmetek rządu

Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz Polityka Obserwuj notkę 11

 

  Jest w Polsce ta przemożna wola świętowania rocznic wszelakich. Co gorsza, największą energią wykazujemy się często i chętnie, przy obchodzeniu rocznic zarówno okrągłych, jak i każdej z kolei. A jeszcze większe niezrozumienie wywołuje gdziekolwiek na świecie nasza chęć do świętowania rocznic wszystkich naszych nieudanych powstań i przegranych.

  Im większa była w przeszłości nasza narodowa porażka, tym większą ma teraz po latach szansę, że obchodzić ją będziemy z pietyzmem. Wytoczymy sztandary, przyjadą licznie księża. Nie zabraknie weteranów i potomków weteranów. Chętnie propagować będziemy patriotyzm, pokazując to, co się nam w przeszłości nie udało. Pochylimy nasze głowy w zadumie, zanucimy pieśń smętną lub hurra optymistyczną. A najlepiej obie, jedną za drugą. Uczymy młode pokolenia, że to tak być musi, bo taka jest nasza tradycja. Więc takich obchodów mamy w Polsce przez cały rok i bez liku. A młodzi uczą się, od najmłodszego, że polskość także na tym polega. Na akademii, którą przeżyć trzeba, słuchać już nie. Bo wydział oświaty tego lub tamtego urzędu, przysłał do szkoły wytyczne, więc dyrekcja je zrealizowała. I znowu jest, było i będzie. Sztandar wprowadzić, sztandar pochylić.

  Rządowe połowinki mają w sobie coś z tej narodowej konieczności obchodzenia rocznic. A przecież od podsumowań, bilansów i oceny rządu w dojrzałej demokracji są komentatorzy. A więc przede wszystkim wyborcy. W roli podpowiadaczy tychże, występują rzecz jasna media, bo taka ich przecież rola. I wówczas wiadomo zazwyczaj, że media sympatyzujące z rządem mniej krytykować będą, a bardziej chwalić. Chyba, że chwalić totalnie nie ma czego. To i media kompromitować się nie zamierzają. Media i po zakończeniu kadencji kolejnego rządu żyć przecież nadal muszą. A w demokracji ze swej wiarygodności media żyją.

  Media zbliżone do opozycji odwrotną przyjmą taktykę. A sama opozycja wytknie rządowi to wszystko, co obiecał, a czego nie zrobił. Porządna opozycja porządnie i konkretnie, czyli po imieniu, wytknie. Opozycja populistyczna ogólnikami szermować natomiast będzie. Już samym tym udowodni, że do przejęcia władzy się nie nadaje.

  Tymczasem u nas...

  U nas rząd sam siebie ocenia. I sam sobie ocenę w osobie premiera Tuska wystawia. I to porządna czwórka jest rzecz jasna. Dziwna to szkoła, w której uczeń sam sobie oceny wypisuje. Czy to naprawdę czwórka, czy może więcej, trochę, lub mniej, za to dużo, ocenią wyborcy. Najpóźniej za dwa lata. A w naszym wypadku najprawdopodobniej wcześniej. Więc rządowe samooceny, co najwyżej, śmieszne być mogą. Nawet jeśli, tu i ówdzie, większość oceniających, podobne by oceny, de facto, wystawiła. Ale większość ocenia w dzień wyborów. Więc mądrzyć się w biegu połowie, po prostu nie wypada. Skromność jest u nas, jak widać niestety i u rządzących, nieznaną lub wymierającą cechą. To uboga ta nasza młoda demokracja.

  Premier Tusk wymienia konkretne sukcesy.

  Skuteczna walka z kryzysem, to jeden z sukcesów, mówi Tusk. Tak, dodajmy, z jednym, bardzo poważnym zastrzeżeniem. Nikt nie wie do końca i na całym świecie, czy obecny kryzys już został przezwyciężony. Tym bardziej premier Tusk nie może tego wiedzieć. Dekretowanie skuteczności w trakcie trwania operacji jest niepoważne.

  Wzmocnienie pozycji Polski na arenie międzynarodowej, wymienia premier swój kolejny sukces. Tak, ale po polityce zagranicznej, prowadzonej przez team euro fobów, jakim był rząd Jarosława Kaczyńskiego z minister Fotygą na czele MSZ każda następna ekipa ma bardzo łatwe zadanie. Wystarczy przestać jątrzyć, obrażać się i opowiadać historie o tym, że jest się pępkiem świata. Wystarczy znać języki obce, umieć słuchać i normalnie rozmawiać. I wtedy wchodzi się na drogę, która prowadzić może do sukcesów. Sukcesem jest niewątpliwe fakt, że Buzek jest tam i tym, kim jest. Sukcesem jest normalny dialog z Francją,. Niemcami, Hiszpanią. To dobry początek do rzeczywistych sukcesów. Które... jeszcze i być może przed nami.

  Sukcesem, mówi premier, jest budowa dróg ekspresowych i autostrad. Zgadza się to cudownie, że się wreszcie budują. Lub, że wkrótce tu i ówdzie budować się będą. Sukcesem premierze, będzie jednak dopiero to, gdy już będą istnieć i działać. Ich zapowiedzi sukcesem na pewno jeszcze nie są. Czy to naprawdę trzeba tłumaczyć...

  Uzawodowienie armii i wycofanie z Iraku, to wymieniony przez Tuska kolejny sukces. Jeśli przyjmiemy, że celem, wymarzonym przez Polaków, była likwidacja znienawidzonego poboru, to jest to niewątpliwie sukces. I jeśli uznamy, że od samego początku nasza wojskowa obecność w Iraku i do tego w tak dużej liczbie żołnierzy, była błędem, to wycofanie naszej armii jest sukcesem. Ale...

  Nasza armia dzięki uczestnictwu w operacji Irak stała się armią, uzbrojoną, w swej niewielkiej części, ale w miarę nowocześnie. To samo dotyczy zresztą operacji w Afganistanie. Bez tych dwóch operacji Polska nie posiadałaby w ogóle żadnej, nowoczesnej armii. Samo uzawodowienie armii nic nie daje. Bo nasza armia nadal w swej zdecydowanej większości zarządza jedynie mieniem w koszarach. Ma braki techniczne i jest niedofinansowana. Przed naszą armią długa droga. Ciernista i wyboista.

  Sukcesem rządu jest bez wątpienia projekt Orliki i rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości. I jeśli w tej pierwszej kwestii jest to sukces wymierny dla konkretnych społeczności, wzbogaconych o nową bazę sportową, to w tej drugiej, jest to sukces umacniający nasz wymiar sprawiedliwości. I nadający mu europejskie oblicze. Przynajmniej w tej jednej dziedzinie nie jesteśmy już prawnym dziwolągiem Europy.

  Tusk zapowiada, że "jeśli nie będzie innego wyjścia", będzie kandydował w wyborach prezydenckich". Słowem urząd prezydenta państwa polskiego to taki... dopust boży, czy może zesłanie...

  Jak inaczej interpretować rocznicową wypowiedź premiera. Czy tak, jak słynne wałęsowskie "nie chcem, ale muszem..."?

  A wydawałoby się, że Polska zasłużyła po dwudziestu latach od odzyskania niepodległości, co najmniej na to, by wielkim zaszczytem i honorem było ubieganie się o fotel prezydenta państwa. Polakom byłoby miło, gdyby kandydat na szefa państwa to wiedział. Zwłaszcza, jeśli to premier.

 

Grzegorz Ziętkiewicz Utwórz swoją wizytówkę Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. W okresie 1980 - 81 redaktor prasy NSZZ "Solidarność" ZR Wielkopolska w Poznaniu, internowany 13. 12. 1981. Na emigracji w RFN 1983 - 97. Były berliński korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa oraz korespondent paryskiej "Kultury". Autor periodyków (nakładem władz Miasta Berlina) o historii i współczesności Polaków w Niemczech i w Berlinie. W latach 90. współpraca dziennikarska z tygodnikiem "Wprost", "Rzeczpospolitą" "Tygodnikiem Powszechnym" i "Gazetą Wyborczą" oraz I PR. Obecnie autor cyklicznego programu o tematyce polsko-niemieckiej na antenie Radia Merkury Poznań. <a

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka