Polityk polski ma jedną cechę wspólną. Jest zawsze zadowolony. Z siebie samego. Klasyczną rewię samozadowolenia zaprezentowało Polsce w ostatnich dniach jednocześnie polityków kilku. Tak, by nikt nie odniósł mylnego wrażenia, że zadowolenie to specyficzna cecha, występująca tylko i wyłącznie po określonej stronie krajobrazu politycznego. Nie, nie, to cecha wielu polskich polityków.
Palikot (PO) ucieszył się i nie krył samozadowolenia z faktu, iż Prezydent RP jest chory. Przy okazji Palikot zbudować próbował jakąś mniej lub bardziej karkołomną figurę stylistyczną, na temat rodzajów grypy i wzajemnej ich korelacji. Miało być śmiesznie..
Czy teraz oczekiwać należy od Palikota, że równie śmieszna będzie informacja o tym, że szpitale w Polsce nie mają miejsca dla pacjentów ze świńską grypą...
Znana z ciętego języka prof. Joanna Senyszyn (SLD) wzbiła się nad poziomy. I zakomunikowała czytelnikom swego bloga, że "EuroposełCzrnecki łże. Nie jak pies. Takie sformułowanie byłoby obraźliwe dla psów. Łże jak PiS. Kundli się z wdzięczności za przygarnięcie do kaczystów". Pisownię nazwiska europosła przytaczam w oryginaleza blogiem pani profesor.
Europoseł Czarnecki (PiS) nie pozostaje oczywiście dłużny. I nawiązuje, tak, jak umie, do poziomu pani profesor. Toteż na jego blogu czytamy z kolei, iż "gdyby głupota mogła fruwać, posłanka SLD byłaby ptakiem. Ale na pewno nie orłem bielikiem czy mądrą sową. Może zresztą pomarzyłaby o awansie do gatunku: ssaki i zostałaby np. nietoperzem? Wisząc z głową w dół, może wpadłaby na lepsze pomysły niż ten ostatni... ".
Pani profesor, podobnie jak pan Czarnecki reprezentują Polskę w Parlamencie Europejskim. Za ciężkie pieniądze. To może dlatego poziom "dyskusji" także trochę ciężki.
Spór pomiędzy obojgiem wywołała kampania pani profesor, przeciwko krzyżom w Polsce. Więc w temacie zameldował się natychmiast następny polski polityk.
Wicemarszałek Sejmu, Stefan Niesiołowski (PO) ogłosił, że Senyszyn "robi awanturę szkodliwą dla Polski i Kościoła". I natychmiast dodał, że "jest zwolennikiem wspierania finansowego Kościoła przez państwo. Każda złotówka dana na Kościół, jest najlepiej wydaną złotówką. Bo jest największa szansa, że dzięki tej złotówce, ktoś stanie się lepszym człowiekiem".
I teraz przynajmniej wiadomo, na co wydawane są złotówki z budżetu państwa polskiego.
Kiedyś mawiano, że mleko się wylało.
Ale u nas niektórzy ludzie kościoła zwykli również wspominać coś o... szambie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)