Płakać nie będę. O tym że był taki dziennik ogólnopolski pod nazwą "Trybuna" media przypominają nam w momencie, gdy "Trybuna"ostatecznie zniknęła. A właściwie nie zniknęła, lecz zbankrutowała po prostu. Pewne tematy rynek reguluje sam. Lewica nasza jaka jest, każdy widzi. Toteż "Trybuny" w kioskach i w salonikach prasowych nie było widać od dawna. Gdzieś tam pewnie leżała, przywalona tabloidami i pozostałymi tytułami prasy codziennej. Wydawca podaje, że ostatnio "Trybuna" miała nakład 50 tysięcy egzemplarzy oraz, że abonowana była przez... tysiąc osób. Ta druga informacja wydaje się być bliższa prawdy.
Wiadomości na temat prawdziwej wysokości sprzedanego nakładu tego lub innego tytułu prasowego strzeżone są pilnie. A weryfikacja ich przypomina szanse na wysoką wygraną w totka. Ale... nie czarujmy się. Kto w Polsce jeszcze w miniony piątek wiedział, że takie coś, jak "Trybuna" jeszcze się ukazuje....
Gazeta utworzona w roku 1990, po upadku PRL-u, jako następczyni organu Komitetu Centralnego PZPR, "Trybuny Ludu" miała wielu ratowników. Ich listę otwiera ciągle aktywny politycznie europoseł SLD, Marek Siwiec. Wśród siedmiu naczelnych w minionych 19 latach znaleźć można takie znane nazwiska, jak Dariusz Szymczycha lub Janusz Rolicki. Ale... daremne żale, próżny trud. Ostatnim naczelnym był Wiesław Dębski, człowiek sprawdzony w starych układach. Jako pracownik "Trybuny Ludu" sprawdzał swe umiejętności w centrali, będąc korespondentem w Moskwie. Ale to dzisiaj nie ten adres. Protoplasta "Trybuny Ludu", moskiewska "Prawda" ukazuje się w Rosji co prawda nadal. Ale oficjalnie w Rosji mówi się, iż jej nakład wynosi około 100 tysięcy egzemplarzy. Dzisiaj nie te czasy, gdy organ sowieckiego komitetu centralnego KPZS miał nakład... ponad 10 milionów egzemplarzy.
"Bratnia" za czasów PRL wschodnioniemiecka "Trybuna", dziennik pod nazwą "Neues Deutschland" ("Nowe Niemcy") także nadal ukazuje się w Berlinie i to podobnie, jak w Moskwie, pod niezmienionym tytułem. W Niemczech do dzisiaj pamięta się słynne wydanie gazety z marca 1987, kiedy to z okazji otwarcia targów w Lipsku dziennik opublikował w tym samym wydaniu.... 41 fotografii ówczesnego pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego SED, Ericha Honeckera. Podobnie, jak w Moskwie lub w Warszawie " Neues Deutschland" był dziennikiem - organem centralnej władzy komunistycznej.
Rosyjska lub wschodnioniemiecka lewica mają się dzisiaj zdecydowanie lepiej od polskiej. Widać to dobitnie na przykładzie zbliżonych do nich gazet. Byli enerdowcy nadal chętnie sięgają po "ND". Sympatie wobec lewicy niemieckiej są na terenie byłej NRD bardzo silne. Ale wysokość nakładu (ok. 45. tys. egzemplarzy) również w tym wypadku z nóg nie zwala. U nas propozycje lewicy są tak atrakcyjne, że już nawet czytać, za własne pieniądze, ich nikt nie chce.
Była sobie raz "Trybuna", była w Polsce kiedyś lewica....
Płakać, czy odetchnąć z ulgą?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)