Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz
45
BLOG

Nasza policja bywa... błyskawiczna

Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz Polityka Obserwuj notkę 1

 

  Okazuje się, że sprawa rozwiązania tajemnicy kradzieży tablicy z wejścia do byłego obozu koncentracyjnego w Auschwitz była... honorowa. Tak informuje nas rzecznik małopolskiej policji. Jestem pod wrażeniem. I zaraz sobie przypominam wszystkie te sprawy, które w przeszłości wyraźnie dla naszej policji honorowe nie były. Do dzisiaj należy do nich sprawa zabójstwa, nomen omen, policjanta, generała Papały. Wyjaśnienie tego zabójstwa nie jest, jak widać, od lat kwestią honoru. Co tam generał. A od czasu jego zamordowania minęło już.... 11 lat.

  Jednocześnie opinia publiczna jest natychmiast uspokajana i dowiadujemy się, że to tylko "szalony kolekcjoner" był zleceniodawcą kradzieży. Na czym owo szaleństwo polega, póki co, nie wiadomo. I zaraz informuje się publicznie, że "nie ma mowy o podtekście ideologicznym, czy działaniu organizacji neofaszystowskiej". I to jest ta dobra część newsa. W Polsce są co prawda złodzieje i działają na zlecenie "szalonych kolekcjonerów", ale ich działania nie są wywołane żadną niedobrą ideologią. Oni tylko dla... kasy kradną. A to przecież... "normalne".

  Przy okazji dowiadujemy się od przedstawiciela biura prasowego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, że skradziony napis, to " najważniejszy symbol XX wieku". Gdyby mowa była przy okazji o ludobójstwie, to wówczas nie byłoby tej niezręczności. A tak wyszło, jak zwykle.

  No i mamy doskonałą policję. Od czasu kradzieży, do czasu znalezienia tego, co ukradziono minął czas, mierzony w... godzinach. To się nazywa porządek. I teraz ten news pójdzie w świat. Polska to kraj, w którym policja panuje nad wszystkim. O generale Papale nikt przy tej okazji słowem nie wspomni. Ale też nie upominał się w jego sprawie osobiście... premier Izraela.

  Wiadomość o super polskiej policji zbiega się w czasie z informacjami nadchodzącymi z Włoch. Oto dowiadujemy się, że "premier Berlusconi, (być może), sfingował atak na siebie. Bowiem "cios nie trafił w premiera, podaje serwis Mail Online". A dalej czytamy, że "że sam moment oddania ciosu był zarejestrowany tylko przez jedną, przypadkową osobę. Kamera telewizyjna odwróciła się od Berlusconiego, gdy ten miał dostać w twarz". I wreszcie "analizowany film przedstawia moment uderzenia, który odtwarzany w zwolnionym tempie pokazuje, że cios mógł być jedynie markowany". A na dodatek, przy okazji "ataku na Berlusconiego zrobiono kilkanaście zdjęć zakrwawionego premiera siedzącego w samochodzie (...). Na jednym ze zdjęć widać udzielającego pomocy ochroniarza, który trzyma w ręku coś, co przypomina spray ze sztuczną krwią".

  Poszlak poddających w wątpliwość prawdziwość zdarzenia, które przydarzyło się premierowi Włoch, jest zresztą więcej. Już dzisiaj jest jednak pewne, mówi się we Włoszech, że popularność premiera po ataku na niego, zdecydowanie wzrosła.

  A jak było u nas... naprawdę...

Wszystkie cytaty za serwisem Onet.pl

 

Grzegorz Ziętkiewicz Utwórz swoją wizytówkę Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. W okresie 1980 - 81 redaktor prasy NSZZ "Solidarność" ZR Wielkopolska w Poznaniu, internowany 13. 12. 1981. Na emigracji w RFN 1983 - 97. Były berliński korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa oraz korespondent paryskiej "Kultury". Autor periodyków (nakładem władz Miasta Berlina) o historii i współczesności Polaków w Niemczech i w Berlinie. W latach 90. współpraca dziennikarska z tygodnikiem "Wprost", "Rzeczpospolitą" "Tygodnikiem Powszechnym" i "Gazetą Wyborczą" oraz I PR. Obecnie autor cyklicznego programu o tematyce polsko-niemieckiej na antenie Radia Merkury Poznań. <a

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka