Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz
62
BLOG

Świąteczne błoto

Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

  Na szarych, pełnych błota i topniejącego śniegu ulicach oraz chodnikach przepycha się szary, poirytowany tłum. W bardziej luksusowym, jak zwykle dobrze zorganizowanym markecie jednej z sieci spożywczych, tłum jest bardziej kolorowy. Ale już w okolicznych sklepikach z papierosami i łakociami tłum starszych wiekiem kobiet zadusić próbuje same siebie i kolorowe opakowania od słodyczy, dominujące na półkach. Podenerwowanie zdaje się sięgać zenitu. To przecież wigilia już pojutrze. A tu taaaaka kolejka.

  Parking przed miejscowym centrum handlowym zamienił się w jezioro. Tłum brodzi w jego zwałach, fachowo nazywa się to, błoto pośniegowe. Najbliższe wolne do zaparkowania miejsce położone jest na samym skraju parkingowego placu. Nie ma choinek, światełek, girland, dekoracji. To znaczy, przepraszam, choinki są. Choinki stoją szare, zakurzone w obłoconych doniczkach, pływających w błocie tuż przy wejściu do centrum handlowego. Ktoś liczy na to, że ktoś je kupi. To nie dekoracja, to materiał na dekorację.

  Właśnie zaczyna padać marznąca mżawka. Przyszło zapowiadane ocieplenie, więc... "panta rei" i marznie od nowa. Właściciele brudnych, unoranych w błocie aut ćwiczą jak zwykle wyścigi przed kolejnym skrzyżowaniem z kolejnymi światłami sygnalizacji ulicznej. Idzie wieczór. Będzie jeszcze bardziej ponuro, smutno, ciemno i nijak. Przecież nie jestem ani w Warszawie na Nowym Świecie, ani w Berlinie na Kurfürstendamm. Jestem gdzieś w Polsce. I zawsze wtedy przypominają mi się wspomnienia nieżyjącego już polskiego pisarza, Kazimierza Brandysa, gdy w którymś swoich dzienników wspominał, że niemiecki wydawca, proponował wydanie jego kolejnej książki pod tytułem... "W Polsce, czyli nigdzie". Brandys był oburzony.

  Jeszcze dwa dni szaleństwa, potem wszystko ucichnie, zamilknie, zastygnie.

Moje myśli krążą wokół lotnisk międzynarodowych gdzieś tam, nie tu, gdzie jestem. Wokół tłumów spakowanych do podróży nad ciepłe plaże. Wokół pasażerów targających ze sobą zapakowane w siatkę ze sznurka zielone choinki. Żeby na przykład na Islas Canarias również towarzyszyły im w świąteczny czas wśród udekorowanych świątecznie palm. Moje myśli krążą wokół tłumów targających ze sobą w tym samym czasie najnowsze deski z koniecznie najnowszymi wiązaniami. Podnieconych już teraz wizją błysku śnieżnych stoków, połyskujących w alpejskim słońcu. Nie zakłóca ich wcale brudny od błota Hummer, którego przed chwilą spotkałem na zabłoconym parkingu. I ten tłum szarych kobiet, zdenerwowanych kolejką po łakocie w sklepiku, gdzie na podłodze sklepowa rozkłada właśnie kolejne warstwy kartonów po opakowaniach. Żeby błota było mniej.

  Jeszcze dwa dni.

Grzegorz Ziętkiewicz Utwórz swoją wizytówkę Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. W okresie 1980 - 81 redaktor prasy NSZZ "Solidarność" ZR Wielkopolska w Poznaniu, internowany 13. 12. 1981. Na emigracji w RFN 1983 - 97. Były berliński korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa oraz korespondent paryskiej "Kultury". Autor periodyków (nakładem władz Miasta Berlina) o historii i współczesności Polaków w Niemczech i w Berlinie. W latach 90. współpraca dziennikarska z tygodnikiem "Wprost", "Rzeczpospolitą" "Tygodnikiem Powszechnym" i "Gazetą Wyborczą" oraz I PR. Obecnie autor cyklicznego programu o tematyce polsko-niemieckiej na antenie Radia Merkury Poznań. <a

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości