Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz
56
BLOG

Poświątecznie

Grzegorz Ziętkiewicz Grzegorz Ziętkiewicz Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

  Policzyliście Państwo...?

Do ilu osób sami w minionym roku wysłaliście świąteczno - noworoczne życzenia...?

A ile z tych osób również do Was je wysłało...

  Ale może... do iluś tam osób nie wysłaliście tym razem, a te osoby jednak same i z własnej woli przysłały Państwu swoje życzenia.... Czy znowu nic nie przysłały...

Czy to tak zwane rachunki sumienia... A może tylko proste porównania...

Może to jednak (i po prostu) najzwyklejsza reminiscencja nad stanem naszych stosunków międzyludzkich A.D. 2010.

  Ale przecież błędem byłoby proste myślenie, w myśl powszechnie pokutującego wzoru, że.... kiedyś to było lepiej, bo inaczej. Zawsze w takim momencie przypominam sobie dzisiaj już (i niestety) troszeczkę zapomnianą (a nadal jak najbardziej na czasie) doskonałą (nie tylko w tej materii) książkę autorstwa Antoniego Libery, pod tytułem: "Madame". Doceniono ją również na świecie, doczekała się tłumaczenia na aż szesnaście języków. Czy święta to czas zaglądania do książek, czy także już nie...

  Kiedyś było inaczej. Z pewnością. Ale czy skoro było inaczej, to było jednocześnie... lepiej.

  W mojej rodzinie, zwłaszcza mój ojciec, wtedy, bo już pół wieku temu, (a i teraz) praktykował (a jego ojciec jeszcze wcześniej) tradycję pocztowego składania życzeń. Były więc (mniej lub bardziej) kolorowe świąteczne kartki. I pisało się je do wszelakich cioć i kuzynek, co najmniej dwa razy w roku. A owe ciocie i kuzynki przysyłały nam swoje kartki. Raz one wcześniej przysyłały, raz mój ojciec je uprzedzał. Z większością tych kuzynek i cioć wszelakich nie mieliśmy ani wówczas, ani teraz, praktycznie żadnego, innego kontaktu. I tak przez cały rok i przez kolejne lata. Potem spotykało się niektóre z tych osób na jakimś kolejnym, rodzinnym spotkaniu. Lub, przy innej okazji rodzinnych spotkań, dowiadywało się, że ta ciocia lub tamta kuzynka... zmarły w ostatnim roku.

  Tak, wiem. Dzisiaj kolorowe kartki pocztowe na święta, urodziny czy imieniny wyparły dawno maile z kolorowymi załącznikami pod postacią pliku w formacie .jpg. Pliki bywają zresztą nie tylko kolorowe. Jeszcze lepsze zdają się być (i to nie od wczoraj) pliki animowane. Bałwan kiwa miotłą, sanie pędzą z górki na złamanie (przysłowiowego) karku, a gwiazdki sypią się same z nieba (czy nam na głowę...?).

  Najbardziej smucą mnie zawsze te świąteczne maile, których nadawca nawet nie zadał sobie trudu, by w rubryce "odbiorca" figurował jedynie jeden adres. Przychodzi taki (niby) oryginalny mail, a tu już w rubryce "odbiorca" widać, że nadawca wysłał dokładnie taki sam mail jednocześnie do 25, 124 lub co najmniej kilku odbiorców. Słowem... odwalił przedświąteczną pańszczyznę.

  Pańszczyzną pachną bardzo podejrzanie również wszelkie świąteczne wierszyki - SMS-y. Zwłaszcza te odpisane gdzieś w necie albo od innego nadawcy. Im bardziej rymowany ten wierszyk, tym mniej oryginalny. W tym roku było tych rymowanek, takie odniosłem wrażenie, mniej. Może umierają powoli i wreszcie.

  Kiedyś było lepiej?

Inaczej było.

  Kartki świąteczne w kiosku, odkąd pamiętam, wybierało się zawsze różnorodne. Mimo, że wędrowały przecież następnie do różnorodnych odbiorców. Ale już piszącemu owe kartki przyjemność sprawiał miał widać sam fakt, że wypisywał różnorodne kartki. No i poślinić znaczki trzeba jeszcze było, o wyprawie do najbliższej skrzynki pocztowej nie wspominając. Po skrzypiącym od mrozu śniegu. Czasem leżał już przecież przed świętami.

  Ot naszły mnie, poświątecznie, reminiscencje. Ale już kończę. I wracam do lektury książki, jednej z tych spod choinki. Bo ciekawa to lektura. Czasu na czytanie zawsze za mało. Więc czytajmy (nie tylko w internecie). Tego sobie i Państwu w Nowym Roku życzę.

Grzegorz Ziętkiewicz Utwórz swoją wizytówkę Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. W okresie 1980 - 81 redaktor prasy NSZZ "Solidarność" ZR Wielkopolska w Poznaniu, internowany 13. 12. 1981. Na emigracji w RFN 1983 - 97. Były berliński korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa oraz korespondent paryskiej "Kultury". Autor periodyków (nakładem władz Miasta Berlina) o historii i współczesności Polaków w Niemczech i w Berlinie. W latach 90. współpraca dziennikarska z tygodnikiem "Wprost", "Rzeczpospolitą" "Tygodnikiem Powszechnym" i "Gazetą Wyborczą" oraz I PR. Obecnie autor cyklicznego programu o tematyce polsko-niemieckiej na antenie Radia Merkury Poznań. <a

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości