My wiemy lepiej. Mamy przecież swoje tematy. Temat najważniejszy to oczywiście komisja. Pan X nie podał ręki panu Y. Ojej, czy to już wydarzenie na kształt "przewrotu majowego", czy też "tylko" jego zapowiedź...
Jest też temat drugi. Sądząc po miejscu, jakie nasze media (na przykład "Wiadomości" TVP) rezerwują tematowi o nazwisku Olewnik, temat to również bardzo istotny. Wręcz o światowym znaczeniu, skoro zajmuje pierwsze miejsce. Bowiem "trumna została przeniesiona do samochodu", czytamy w serwisie Onet.pl już na samym początku "informacji". To niesamowite. Do samochodu... coś takiego.
Ach, i jest oczywiście temat trzeci, temat stały, dyżurny, nieopuszczający nas codziennie. To rzecz jasna sondaże. Platforma poważnie traci (w jednym), zyskując jednocześnie (w drugim). Z PiS rzecz ma się, siłą rzeczy, podobnie. PSL ma się wyśmienicie (w jednym), by nie istnieć w ogóle, popadając w polityczny niebyt (w drugim sondażu). O SLD przez przyzwoitość nie wspomnę. Zdaniem wszystkowiedzących sondaży, SLD jest i ma się bardzo dobrze, by nie istnieć w ogóle. Jednocześnie jednak czytam, że teraz towarzysze Miller i Oleksy "wzmocnią" SLD. I już sam nie wiem, czy jeszcze śmiać się w ogóle wypada.... Bo płakać z pewnością nie warto.
Ale dominuje w naszych mediach zdecydowanie temat "komisja". Szybko spoglądam na stronę "wiadomości z kraju" w serwisie Onet.pl i... liczę.
Komisja obecna jest w wiadomości, pod tytułem "Konfrontacja przed komisją"
Ale także w wiadomości, że: "Janusz Kaczmarek nie podał ręki Engelkingowi".
Komisja pokutuje w temacie kolejnym: "Palikot wyznaczał termin przesłuchania Tuska". Jest też wiadomość następna: "Nowy trop afery - dopłaty jednak miały zniknąć". I tak dalej.
Już same sformułowania "miały" i "jednak" dają do myślenia. Czyżby naprawdę nie "miały" i może (kto wie) nie "jednak". Ważne "wydarzenia" gonią u nas, jak widać, kolejne, "bardzo" ważne wydarzenia.
Tematy ważniejsze znikają gdzieś pomiędzy komisją (a tu "kwestia dotycząca możliwego wzrostu opodatkowania sektora hazardowego"), trumną z ciałem Olewnika ("przedstawiciel sanepidu nadzorował ekshumację") a kolejnymi sondażami (a tam, o tym, że pocałunek Dody nie pomógł). A komu (podobno) nie pomógł...
Wiadomość o bublu ministerstwa pracy, w myśl którego tysiące kobiet, które urodziły dziecko nie dostaną "becikowego" jest malutka. I tylko jedna.
"Ministerstwo Pracy zmieniło zasady wypłacania becikowego. Żeby je dostać, kobieta musi przynieść zaświadczenie, że co najmniej od 10. tygodnia ciąży była pod opieką lekarza, informuje "Gazeta Wyborcza".
Urzędy już zaczęły odmawiać wypłaty becikowego kobietom, które tego nie udowodniły. Nie każda kobieta w 10. tygodniu wie, że jest w ciąży. Poza tym wiele czeka w kolejkach do przychodni kilka tygodni, potwierdza dr Krzysztof Szafranko ze szpitala MSWiA w Warszawie.
Ministerstwo Pracy ani myśli zmieniać przepisy".
A ta informacja dotyczy przecież tysięcy osób. Ale to nie jest u nas aż takie ważne.
"Niech na całym świecie wojna,
byle polska wieś zaciszna,
byle polska wieś spokojna".
Wszystkie cytaty (poza, rzecz jasna, Wyspiańskim) za serwisem Onet.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (4)