Jestem w szoku! Nie wierzyłam, choć podejrzewałam. Teraz mam dowody. Boże! Płakać się chce...
Ale trzeba być silnym i walczyć. Walczyć z szatanem. Walczyć z bezwzględnymi ludźmi, którzy z nienawiści do ludzi traktują ich jak śmieci!
Panie Boże! Ta notka to moje wołanie do Ciebie! Dodaj mi sił! Daj mi siły do walki! Daj mi siły do pokonania szatana!
***
W związku z obywatelską inicjatywą złożenia 400 tys podpisów w Sejmie przeciw aborcji ze względów eugenicznych, Fundacja Pro - prawo do życia zamieściła notkę:
http://stopaborcji.salon24.pl/518355,400-tysiecy-podpisow-przeciwko-aborcji-juz-w-sejmie
Zwróciłam się do Fundacji z apelem i prośbą o pomoc. Zostałam potraktowana jak ŚMIEĆ. Wykasowano moje komentarze i zbanowano.
Tak. Dla obrońców życia z Fundacji Pro, kaleki człowiek to śmieć. Trzaska mu się drzwiami przed nosem nie odezwawszy nawet słowem. Oto mój wyrzucony na śmietnik apel i prośba o pomoc do komentatorki - pani Artemidy Moderny:
A na koniec fakty:
Pomimo prawa do aborcji ze względów eugenicznych, w Polsce rodzi się ok 200 dzieci z wadami rozwojowymi na 10 000 urodzeń. Tj. ok 10 000 na coroczną, średnio półmilionową liczbę urodzeń żywych w Polsce. Aborcji płodów z wadami dokonuje się około 500 rocznie.
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/3C623014
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Polski
Jeśli dopniecie swego – po 20 latach będzie o 10 000 kalek więcej, którym zaczną niedołężnieć i wymierać starzy rodzice. Znaczna większość ich wszystkich zostanie sama, skazana na siebie i swoje kalectwo.
Co macie dla nich wszystkich do zaoferowania? Będziecie się nimi opiekować? Całodobowo? Karmić, przewijać? Czy wrzucicie do przytułków jak psy i będziecie sobie wmawiać jak im tam dobrze? A zdążycie przez 20 lat wybudować przytułki dla nich wszystkich? I budować dalej dla ciągle przybywających?




@Autor
Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc. Jestem kaleką. Cierpię na chorobę neuromięśniową objawiającą się stałym osłabieniem siły mięśniowej, powolnym, postępującym zanikiem mięśni z racji złego przewodnictwa nerwowego, drżeniami włókienkowymi, wiotkością mięśni i cholernymi, codziennymi bólami. Żebyście wiedzieli jak te mięśnie bolą... od 25 lat... jakby kto pobił raz przy razie wałkiem do ciasta! Często z bólu z łóżka wstać nie mogę. Zaciskam wtedy zęby, kurwię Bogu i czasami udaje mi się dojść do pracy, żeby zarobić na chleb, bo renta socjalna nie starcza nawet na czynsz mieszkaniowy.
Na tą chorobę cierpi również moja matka i siostra. W dodatku mam pod opieką 87 letnią babkę, która w czerwcu zrobiła się nie chodząca po mieszkaniu.
Od wielu lat planuję zrobić to, czego nie zrobiła moja matka - czyli wyskrobać mnie z tego świata. Teraz, gdy się ma rozwiniętą świadomość jest trudniej, bo dochodzi lęk, że się to zrobi nieskutecznie i tylko pogorszy sprawę i kłopotu chorej rodzinie narobi.
Ale 20 czerwca się odważyłam. Wycisnęłam na rękę całą garść prochów i wrzuciłam do ust. Pech chciał, że matka niesamowicie skutecznie zadziałała. Trzasnęła mnie w pysk (cholera jak mocno!), rozdziawiła obolałą szczękę i wygrzebała mi palcami z jamy ustnej i gardła większość prochów.
No i jestem w punkcie wyjścia. Pomocy znikąd. Wszyscy się dupą wypinają. Każdy ma własne problemy, a instytucje odsyłają od Annasza do Kajfasza w dodatku każąc płacić ogromne pieniądze za jakąkolwiek pomoc opiekuńczą.
Pewnie za jakiś czas zrobię kolejne podejście jak 20 czerwca. Bo wiecie co? Ja mam tylko jeden wariant przyszłości. Za klika lat, jak już nie podniosę się z łóżka - będę musiała iść do przytułku. A ja nie chcę! Nie chcę tak jak zwierzęta w schroniskach... Chciałabym umrzeć w domu. Wśród swoich kochanych kotów... Dlatego muszę zrobić to wcześniej, nim złoży mnie do reszty choroba.
Zdążyć przed czasem, bo nie ma w Polsce eutanazji. Zdążyć przed czasem - ciągle ta myśl przebija mi na plan pierwszy. Walczę ze swoim lękiem, jak to będzie gdy będę to robiła... bólu już się nie boję, bo wszystko kurewsko boli od długich lat. Ale boję się jeszcze utraty oddechu. I muszę ten lęk w sobie pokonać. Zrobię to. Jestem silna psychicznie! Pokonam wszystkie lęki.
Do was mam tylko jedną prośbę. Przypilnujcie, żeby moje koty trafiły w dobre ręce, jak już to zrobię. Można na was liczyć? Czy wypniecie się na mnie dupą jak wszyscy do tej pory w życiu?
"cieszyliśmy się, że mogliśmy się spotkać teraz spotkać osobiście i posłuchać przeróżnych anegdotek ze zbierania podpisów."
Fajnie. Cieszę się waszą radością. Też czasem się wygłupiam i opowiadam żarty, żeby odwrócić myśli...
HALO18:10
@Autor
ARTEMIDA-MODERNA18:16
@ARTEMIDA-MODERNA
Podejmiesz się karmienia mnie i wynoszenia spode mnie, gdy już nie będę mogła wstać z łóżka? Żebym nie szła do przytułku, tylko dokończyła żywota w domu, wśród moich kotów. Nie mam nikogo do opieki. Nie będę też miała pieniędzy, żeby ci zapłacić za opiekę, bo renta socjalna nie pokryje nawet czynszu. Zaopiekujesz się mną? Prooooszę....
HALO18:41
@HALO
ARTEMIDA-MODERNA18:47
@ARTEMIDA-MODERNA
Nie tylko na tym portalu. Na całym świecie. Wszędzie.
"To jest prawdopodonie robota WSI, albo jeszcze potezniejszych semi-przestepczych organizacji. Pozdrawiam Pania."
Świetnie wybrnęła pani z kłopotu. Jak rzadko który obywatel tego wspaniałego społeczeństwa, które 'sprawdza się w człowieczeństwie oraz gotowosci pomocy wszystkim kobietom w godnym i swiadomym macierzynstwie' - jak to pani napisała.
Zatem zapraszam na spotkanie w realu. Jest pani z Warszawy? Może pani przyjechać do Warszawy? Spotkajmy się. Pokażę pani wszystkie dokumenty - wypisy ze szpitali, orzeczenie o niepełnosprawności. Zaprowadzę panią do gminnego OPSu, w którym jest spisany wywiad środowiskowy opisujący sytuację naszej rodziny. Pracownik socjalny zaświadczy swoim autorytetem i pokaże teczkę na moje żądanie. Wtedy pani uwierzy, czy będzie twierdzić, że to mistyfikacja WSI i semi - przestępczych organizacji?
HALO19:29