Dziś dostałam telefon od operatora telefonii komórkowej T-mobile. Zostałam poinformowana, że rozmowa będzie nagrywana.
Przedstawiciel zaprezentował mi wspaniałą ofertę taryfową, obniżającą koszty połączeń do wszystkich sieci krajowych i za granicę (30 gr za minutę, czyli o ponad 100%), oraz smsy też do wszystkich za jakieś marne grosze, pod warunkiem:
Podpisać umowę z operatorem na kilka obowiązkowych, comiesięcznych doładowań.
Odrzekłam, że nie jestem zainteresowana podpisaniem umowy (telefon mam na kartę) i wchodzeniem w jakieś zobowiązania.
- No ale przecież tak czy siak doładowuje pani telefon, to co pani szkodzi czy tak, czy siak pani doładuje? – nalegał przedstawiciel.
- Proszę pana ja nie jestem zainteresowana podpisaniem umowy ze względu na konieczność podania moich danych osobowych w niej – tłumaczyłam dalej.
- No ale przecież te dane będą tylko w umowie.
- No właśnie. A ja tego nie chcę.
- Ale dlaczego? No taką atrakcyjną ofertę przygotowaliśmy… specjalnie… i nie chce pani skorzystać?
- Nie. Czy to tak trudno zrozumieć? Dziękuję panu bardzo za poświęcony mi czas. To wszystko, dziękuję, do widzenia.
Mniej więcej w takim tonie przebiegła rozmowa, z tym że nachalstwo przedstawiciela było obszerniejsze w wypowiedziach, włączając w to zgryźliwe syknięcie na koniec:
- Ahhhha. Do wiiiidzzzenia.
Jak dla mnie to jest próba wyłudzania danych przez firmę T-mobile. Przekupstwem.
‘Daj nam swoje dane, sporo grosza zostanie ci w kieszeni, a my będziemy mogli na każdy kaprys śledzić twoje ruchy przez telefon, przez Internet komórkowy i będziemy wiedzieli o tobie z imienia, nazwiska, peselu prawie wszystko jak nam się zachce. A i jeszcze udostępnimy wiadomości o tobie wszystkim organom krajowym i międzynarodowym jak im się zachce, łącznie z Interpolem i Mosadem.’
No mooooże bym zgodziła się na taki układ, gdyby zaproponowali mi wszystkie połączenia i smsy z całym światem za darmo. Ale mam dopłacać do inwigilowania mnie? Mowy nie ma! Taki frajer to ja nie jestem. ;D


Komentarze
Pokaż komentarze (6)