Ech… to były czasy…
Setki tygodni spędzane na czołówkach największych list przebojów różnych krajów świata. Sprzedaż płyt liczona w milionach egzemplarzy. Do 1980 roku – 45 mln. Na początku lat 90tych – 90 mln. W 1996 – 150 mln… itd. Ponad 700 koncertów na całym świecie. Stutysięczne tłumy publiczności . Ostatni koncert grupy w angielskim Knebworth Park 9 sierpnia 1986 - 150 000 widzów.
Z Wiki: Jednym z najsłynniejszych wydarzeń podczas działalności brytyjskiej grupy był charytatywny koncert Live Aid (1985). Głównym jego bohaterem był Mercury, występ trwał 20 minut i został zaliczony do najlepszych koncertów w historii muzyki rockowej. Bezpośrednio po nim, Elton John powiedział "They stole the show", a organizator koncertu, Bob Geldof, wiele lat później stwierdził, że Freddie Mercury urodził się właśnie po to, żeby zagrać przed 1,6 miliarda ludzi, którzy oglądali koncert w telewizji.
Freddie Mercury – biseksualista, który zmarł na AIDS. Dziwoląg jakich mało. Szczególnie na scenie. A jednak kochaliśmy go. Wręcz hipnotyczną miłością.
Obdarował świat niezwykłym talentem muzycznym i artystycznym. W plebiscytach i głosowaniach uznawany za najlepszego wokalistę. Zasłynął z charakterystycznej i niezwykłej dla rockowych wokalistów barwy głosu oraz skali, która wynosiła trzy oktawy. Dwa utwory autorstwa Mercury'ego – We Are the Champions i Bohemian Rhapsody zostały w dwóch różnych głosowaniach uznane za najlepsze utwory w historii.
Jego imieniem i nazwiskiem nazwano m. in. gatunek żółtej róży, gwiazdę w gwiazdozbiorze Kasjopei i ustanowiono nagrodę'Freddie Mercury Award for Live Music'. Jako pierwsi dostali ją członkowie zespołu The Who.
Jaki byłby świat bez Fredka Mercurego? Ile zabrakłoby w nim barw, gdyby wokalista urodził się, żył i został skazany na karę śmierci za homoseksualizm np. w Sudanie czy Nigerii?
Czerpaliśmy pełnymi garściami z dobrodziejstw, które rozdawał. Chłonęliśmy jego energię, siłę, zryw, uczucia… Przeżywaliśmy z jego ekspresją świat na nowo.
Ile ja mu zawdzięczam? Dużo. Jego piosenki były przy mnie wtedy… i wtedy… i wtedy gdy świat mi się walił. One dawały mi siłę. Budziły nadzieję. Napędzały, pchały do przodu i ciągnęły w górę… Momentami odczuwałam je jak tchnienie Boga…
Nikt nie może twierdzić, że miłuje Boga jeśli nie potrafi umiłować między innymi odmieńców, których Bóg wybrał, by poprzez formy ich życia obdarzyć nas swoją łaską.





Komentarze
Pokaż komentarze (37)