W Polsce ustanawia się wadliwe prawo, które prowadzi do korupcji lub niesprawiedliwości.
To kwestie przyznania sędziom dowolności w interpretacji problemów, tzw. prawo do uznaniowości.
Przykładem jest chociażby najbardziej błahy art. 117 k.p.c.:
§ 1. Strona zwolniona przez sąd od kosztów sądowych w całości lub w części maprawo zgłosić, na piśmie lub ustnie do protokołu, wniosek o ustanowienie dla niej adwokata lub radcy prawnego.
§ 4. Sąd uwzględni wniosek, jeżeli udział adwokata lub radcy prawnego w sprawie uzna za potrzebny.
Zatem prawo przyznaje biedakom pomoc prawną w formie reprezentowania ich przez profesjonalistów w procesie, lecz jeśli sędzia uzna, że nie potrzeba, to zostaniesz bez pomocy. I ratuj się sam, pomimo że zielonego pojęcia o kruczkach prawnych nie masz, bo nie skończyłeś studiów prawniczych.
Kobieta wniosła od odszkodowanie od Skarbu Państwa pozywając podwarszawski sąd rejonowy i warszawski sąd okręgowy, gdyż swoimi postanowieniami, zaniechaniami w rozpatrzeniu wniosków i wyrokami przyczyniły się do utraty przez nią całego dorobku życiowego i zdrowia.
Sądy tak prowadziły sprawy, że mąż powódki sprzedał przedsiębiorstwo z jej ogrmonymi nakładami, małżeńskim majątkiem wspólnym dorobkowym, zawinął kasę, schował, nie płacił nawet alimentów po sprzedaży i kobieta została bez złotówki, ze zrujnowanym zdrowiem własnym i dwójki dzieci.
Wystąpiła o odszkodowanie od Skarbu Państwa za nieuczciwe procedowanie sądów rejonowego i okręgowego.
Sąd okręgowy w stolicy oddalił powództwo, gdyż powódka rzekomo nie udowodniła związku przyczynowo-skutkowego między działaniem sądów a jej szkodą. Kobieta wykazywała jak umiała. Przytaczała wiele dokumentów, faktów, wnosiła o powołanie biegłych, który to wniosek sąd oddalił. Niczego sąd nie uznał. Nie udowodniła związku przyczyno-skutkowego i koniec.
Ponieważ tego zarzutu dokonała już w odpowiedzi na pozew powódki prokuratoria generalna reprezentująca pozwanych - prezesów sądów, powódka wystąpiła o przyznanie adwokata z urzędu, żeby prawnik po prawniczemu wykazał ten związek przyczynowo-skutkowy. Była zwolniona od kosztów z racji ubóstwa i zgodnie z art 117 par 1 - adwokat jej przysługiwał. Jednak na podst. par. 4 sąd uznał, że adwokat nie jest potrzebny. Jeszcze by udowodnił ten związek i sąd musiałby zasądzić odszkodowanie? A nigdy w życiu! Mowy nie ma! Adwokat niepotrzebny!
Zatem sądy okręgowy i apelacyjny w procesie od skarbu państwa uradowały się niezmiernie, że powódka nie umiała wykazać tego co trzeba i sprawie łeb ukręciły. Sąd najwyższy w osobie sędziego Krzysztofa Pietrzykowskiego kasację odrzucił podpierając się tym, że nie zostały złamane procedury o adwokacie, bo sąd nie musiał przyznać adwokata, żeby powódka mogła profesjonalnie walczyć z bandą profesjonalistów.
I koniec. Kobieta została w majestacie prawa okradziona przez męża z całego dorobku przedmałżeńskiego i małżeńskiego. Straciła zdrowie od ciężkiej pracy w jego przedsiębiorstwie. I została na zero. A sądy z radości zatarły rączki.
Zatem piszemy do Trybunału w Strasbourgu o zmianę prawa, bo do prezydenta nie mamy nadziei.
Tylko, że na Trybunał też już nie liczę. PiS pozdejmował flagi unijne. No to w odwecie, z zemsty Trybunał sprawę odwali w deseń: taplajcie się we własnym sosie jak tacy jesteście.
Kryste, jaki ten świat jest obrzydliwy. Co ten Bóg stworzył? Jakie straszne G...!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)