Niepoprawny jak zawsze
"Gdy wszyscy mają już pewność, że coś jest niemożliwe do wykonania, zawsze przychodzi ktoś, kto o tym nie wie i po prostu to robi". / Albert Einstein /
6 obserwujących
70 notek
18k odsłon
  260   5

Wielka Rosja czyli czym się karmią szury

Rosja nie tylko skompromitowała własną armię. Po blisko 8 miesiącach „specjalnej operacji wojskowej” okazuje się, że nie bardzo mają czym strzelać. W odwodzie pozostają już tylko działa pamiętające jeszcze Stalina oraz taktyczne ładunki jądrowe.

image



Praktycznie od początku wielkiej wojny b. funkcjonariusza KGB Wołodii Putina co bardziej prorosyjskie mendia (a i polityków, polityczek i politykwiszcz nie wyłączając) zgodnie podkreślali, że mundrość Putina każe w pierwszej kolejności wysłać na front sprzęt przestarzały.

Ale z czasem okazało się, że ten deczko już nadgryziony zębem czasu sprzęt stanowi to, co w ruskiej armii najlepsze. W miarę zaś zezłomowywania czołgów pamiętających jeszcze czasy Lońki Breżniewa zaczyna się uruchamianie czołgów pochodzących jeszcze z czasów… Nikity Siergiejewicza Chruszczowa.

Tak, proszę młodzieży. Chruszczow gensekował Związkowi Sowieckiemu aż do 1964 roku. Tymczasem ostatnio mówi się o wyprowadzaniu na ukraińskie stepy czołgów T-62 (produkcja 1963-78). Oczywiście po jakichś drobnych adaptacjach.

O mającym rzucić co najmniej na kolana jeśli już nie do panicznej ucieczki żołnierzy NATO czołgu T-14, zwanego powszechnie Armatą, cichosza.

No bo niby jest, a jakby go nie było. Tymczasem z buńczucznych zapewnień pochodzących z końca ubiegłej dekady wynikać powinno zastąpienie w linii używanych jeszcze czołgów opracowanych przez sowieckie biura konstrukcyjne (w tym położone na Ukrainie) tym modelem w latach 2020-21. Niestety. Rosja nie umie poradzić sobie z systemem kierowania ogniem. Pozostaje więc celowanie „po lufie” tak samo, jak 117 lat temu pod Cuszimą.

Kolejne zagrożenie dla „zbiorowego Zachodu” ma stanowić supertorpeda Posejdon. Ale…

Okręt podwodny mający być nosicielem tego typu dziwadła został dopiero co ukończony po trwającej blisko 30 lat budowie.

Jest to, a raczej był bliźniak OP Kursk, słynnego z katastrofy w 2000 roku. Podobno nastąpiła podczas prób z pierwotną wersją Posejdona.

Ale twarde fakty mało, a może i nawet nic nie znaczą dla części społeczeństwa owładniętej proputinowskim amokiem.

Oto na „polskim” portaliku pisze pani podająca się za wieloletnią już emigrantkę w USA:

… jeśli ktoś zna historię ZSRR, to powinien wiedzieć, że Stalin nakazał zamienić cały Ural w podziemne zakłady zbrojeniowe, które zatrudniały setki tysięcy osób za Stalina, Chruszczowa i Breżniewa. Satelity wojskowe USA zaobserwowały obecnie, że dziennie z Uralu wyrusza około 85-100 składów pociągów w kierunku zachodnim. Około 100 km od granicy z Ukrainą pociągi są rozładowywane i towar jest przenoszony na samochody. Dopiero teraz prasa zachodnia oficjalnie donosi o ogromnych kolumnach rosyjskiego wojskowego sprzętu, które ciągną na front ukraiński.

Wow… To faktycznie największe zakłady zbrojeniowe być może nawet w całym dostrzegalnym Wszechświecie.

Ural bowiem z północy na południe liczy sobie ok. 2100 km długości. W poprzek, znaczy się ze wschodu na zachód jedynie 40-150 km. Generalnie powierzchnia 781.000 km2. To tyle, co dwie Polski razem i jeszcze na dodatek Grecja i Cypr.

Najwyraźniej jednak ta postalinowska jeszcze megakonstrukcja zbrojeniowa to za mało. Oto dowiadujemy się, że prócz napędzanych silniczkami z czechosłowackich jeszcze motorowerów irańskich dronów bojowych mułłowie mają sprzedać Rosji rakiety!

Iran planuje potajemnie dostarczyć Rosji ciężkie uzbrojenie, w tym rakiety ziemia-ziemia i kolejne drony bojowe – poinformował w niedzielę amerykański dziennik „Washington Post”. Jak zauważył zaś portal „Defence24”, ma to miejsce w momencie, gdy Rosjanie przeprowadzili liczne i zmasowane ataki na cele cywilne na Ukrainie.

Dostarczenie Rosji rakiet ziemia-ziemia byłoby pierwszym przypadkiem takiego wsparcia Moskwy przez władze z Teheranu – wskazała waszyngtońska gazeta, powołując się na źródła w USA i państwach sojuszniczych. Zaś według sugestii zachodnich analityków Kreml może mieć trudności w odnawianiu zapasów pocisków rakietowych własnej produkcji.

Iran staje się coraz istotniejszym partnerem Rosji, której zapasy rakiet wyczerpują się, a przemysł zbrojeniowy dotknięty sankcjami nie jest w stanie sprostać zamówieniom wojska.

https://www.tvp.info/63951492/...(link is external)(link is external)

Wg informacji amerykańskiego dziennika chodzi o rakiety średniego zasięgu (300 i 700 km) Fatech – 110 i Zolfagar.

To nie tylko pośrednie przyznanie się do coraz większej pustki w rosyjskich arsenałach. To przede wszystkim obnażenie słabości przemysłu zbrojeniowego, który nie potrafi zapewnić dostaw amunicji koniecznej do prowadzenia wojny oddziałom frontowym.

Brednie ruskich polskojęzycznych idiotek obliczone tylko na podtrzymywanie renegackiego morale u użytecznych idiotów Kremla muszą zatem śmieszyć.

Rosja nie tylko skompromitowała własną armię.

Po blisko 8 miesiącach „specjalnej operacji wojskowej” okazuje się, że nie bardzo mają czym strzelać. W odwodzie pozostają już tylko działa pamiętające jeszcze Stalina oraz taktyczne ładunki jądrowe.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale