Po obejrzeniu "debaty" na temat gospodarki mam nieprzeparte przekonanie, że SLD i PIS już doszli do porozumienia i zamierzają w przyszłości rządzić Polską. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że szkoda Polski. Widząc nieporadność plastusiowatego Napieralskiego i cwaność i zajadłość Kaczyńskiego nietrudno sobie wyobrazić co to byłoby za rządzenie. Zapewne premierem byłby Kaczyński a plastuś zadowoli się (to i tak zaszczyt! i kasa!) rolą vicka. Siłowe resorty obejmą PISowcy a SLDowcy zadowolą się resztkami z pańskiego stołu. Niewykluczone, że od pierwszego dnia "wspólnych" rządów Kaczyński zacznie inwigilację "sojuszników" tak, jak to zrobił z Lepperem i Giertychem, których "wziął" do współrządzenia. Jak się skończyła "przygoda" z polityką dla A.Leppera to wiemy. Ludzie, którzy przyczynili się do jego politycznej porażki po jego śmierci udają jego lojalnych obrońców. Ot polityka. A ile kłótni w tym "wspólnym" rządzie byłoby?
Cała "debata" była niepotrzebną stratą czasu posłów a stratą pieniędzy nas- podatników. Posłanka PISu pani Szydło usiłowała zabłysnąć przed swoim szefem zadając "merytoryczne" pytania, ale jej brak kompetencji i tu się objawił bo nawet student ostatniego roku ekonomii wie, że nie rozumie ona tego co czyta, wskazując spadek zatrudnienia w istocie tam, gdzie był wzrost. Poza kilkoma złośliwościami i buczeniem i zagłuszaniem premiera przez posłów PISu w tej debacie nic nie było. No, zapomniałabym- była jeszcze żarliwa obrona obrażanych posłów PISu . Bronił Napieralski i inni posłowie SLD. Czy to już koalicja???


Komentarze
Pokaż komentarze (6)