Na stronie Profesora Jerzego Przystawy (i linkach na niej) można poczytać na temat Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW).
Myślę nad tym od kilku lat średnio pół godziny dziennie, czytam różne argumenty, ale nijak nie mogę zrozumieć, dlaczego miałoby to Polsce przynieść szczęśliwość.
Moim ideałem jest sytuacja, kiedy są cztery partie (np.: A, B, C, D) i można zrobić tabelkę:
|
Partia |
A |
B |
C |
D |
|
Podatki osobiste (%) |
50% od 100 tys 30% do 100 tys |
Pogłówny 1000 zł rocznie |
15% liniowy |
15% liniowy |
|
Szkolnictwo wyższe |
państwowe |
prywatne |
Prywatno -państwowe |
Państwowe |
|
Nakłady na naukę (% PKB) |
4% |
0% |
1% |
2% |
I tak dalej. Mam 50 linijek z różnych dziedzin i mogę wybierać. Jeżeli wygra jedna partia, to niech dotrzymuje obietnic, jak dwie, to niech zaproponują średnią z obu programów.
Natomiast jak do parlamentu dostanie się 100 (więcej nie chcę!!!!) niezależnych posłów, to przecież w życiu się nie dogadają.
A dodatkowo, załóżmy, że 60% kandydatów zostało wybranych, bo chcą zaostrzenia (albo liberalizacji) aborcji. Pojęcia nie mają o podatkach. Rozliczyć ich potem z wyboru podatków 45% nijak nie będzie można.
Dlatego, nie angażuję się w JOW.
Natomiast chciałbym walczyć o jasność programów partyjnych. Żeby sobie każdy mógł zrobić tabelkę i wybierać program, a nie to, czy dziadek był w Wermachcie, czy w PZPR.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)