Dziś ważny dzień w polskiej polityce. To polityczny koniec PiS-u. To także polityczny koniec Jarosława Kaczyńskiego.
30 posłów, w tym wieloletni premier Mateusz Morawiecki, zostało usuniętych z PiS-u. To największy kryzys w historii tej partii – kryzys, z którego, moim zdaniem, już się nie podniesie. I to jest ważny, a nawet piękny dzień dla Polski.
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. To koniec totalnego kwestionowania III Rzeczypospolitej. Miała ona swoje wady – i to niemałe – ale to właśnie ona stworzyła fundamenty dzisiejszego sukcesu Polski. Te wady należało naprawiać, a nie odrzucać cały dorobek państwa i przy okazji sączyć wzajemną niechęć, a często także nienawiść, do życia publicznego.
Tym bardziej że obaj bracia Kaczyńscy stali u narodzin III Rzeczypospolitej. Później jednak, z uporem godnym lepszej sprawy, zaczęli przeciwstawiać sobie kolejne grupy Polaków.
Najlepiej widać to na przykładzie wymiaru sprawiedliwości. Przed rządami PiS-u działał on źle, ale jego orzeczenia były powszechnie respektowane. Dziś panuje chaos. Każdy ma „swoich” sędziów, „swoje” sądy i „swoje” wyroki.
Szczerze mówiąc, jako historyk żałuję tylko jednego. Że 25 lat istnienia PiS-u pozostanie częścią historii polskiej polityki. Bo sprawiedliwiej byłoby, gdyby PiS i jego działacze po prostu odeszli w zapomnienie.
Ale przyznaję – jest to naprawdę niewielka przykrość w zestawieniu z tym, ile wszyscy możemy na tym zyskać.
Niech żyje Polska!


Komentarze
Pokaż komentarze (26)