hazelhard hazelhard
32
BLOG

Wolność a Maksymalizacja Ilości Genów

hazelhard hazelhard Polityka Obserwuj notkę 3

Mechanizmem napędzającym całą Naturę jest Maksymalizacja Ilości Genów, w skrócie MIG (nie mylić z radzieckim samolotem myśliwskim).

Osobniki, czy gatunki, które nie dążą do MIG (znajdują zbyt małą w tym przyjemność) są z Natury eliminowane w procesie ewolucji.

Dążenie do MIG to nie tylko seks, ale i sposób odżywiania, opieka nad potomstwem, współpraca w budowaniu schronienia, polowania, organizacja stada, podział obowiązków, itd, itp.

Oczywiście, każdy gatunek, a nawet każdy osobnik, wykonuje eksperymenty, które albo dadzą sukces powielania genów, albo wręcz przeciwnie. Stado pramałp w poszukiwaniu żywności mogło znaleźć owoce, które spowodowały, że stały się silniejsze i mądrzejsze, ale mogło być i odwrotnie. Owoce mogły być nieco halucynogenne i te osobniki, które je jadły, szybko zakończyły swoją ścieżkę ewolucyjną.

Dla ułatwienia pisania nazwę takie ślepe ścieżki zachowania „klatkami", jako że zamknięte w klatkach zwierzęta rozmnażają się słabo, mimo że żywności mają więcej niż na wolności.


Człowiek, jako to ostatnie ogniwo ewolucyjne (póki co!) posiadł umiejętności wytwarzania najrozmaitszych narzędzi. Wymyślił proch, koło, fortepian, a także partie polityczne, teorię kwantów, i miliony innych rzeczy. Wszystkie one powinny służyć jednemu celowi, czyli MIG-owi.


Ale oczywiście, życie to nie „jebajka" i tak jak pramałpy mogły jeść niewłaściwe owoce, tak człowiek tworzy sobie najrozmaitsze klatki, które niby zapewniają ciepło i jedzenie, ale w rezultacie prowadzą do minimalizacji, a nie maksymalizacji genów. Klatki takie łatwo wskazać: fast foody, ideologie, religie...


Ja jednak nie o tym... Chodzi mi o kluczowe słowo tego artykułu, czyli wolność.

Często mówi się tak: „Prawdziwej wolności nie ma. Jesteśmy ograniczeni poprzez fakt konieczności jedzenia, oddychania, wydalania, seksowania się. Jeżeli jesteśmy religijni, to wszystkie nasze postępki są regulowane przez wszechmogącego Boga, jeżeli czujemy się cząstką Natury, to nasze postępowanie regulowane jest przez wspomniany MIG".


-Zaraz, zaraz- ktoś inny zawoła- ja mogę mieć albo pięcioro dzieci, albo żadnego. Mogę jeść kapustę, a mogę palić trawkę. Mogę pić mleko, ale mogę też i whisky. Jestem wolny.


-Oh, really?- zapytałby Anglik. Jak się dobrze przyjrzeć, to wszystkie Twoje zachowania zostały zdeterminowane. Zdeterminowane poprzez układ genów, wychowanie, ciąg najrozmaitszych przypadkowych zdarzeń, które ukształtowały Twój system wartości, sposób zachowania i myślenia.


Rezygnacja jednak z wyrazu „wolność" byłaby nieco kłopotliwa, bo lubimy czuć się wolni.

Tylko co to znaczy?

Czy jesteśmy wolni, jak musimy kupić nowy samochód, bo sąsiad już takowy zakupił? Czy jesteśmy wolni, jak musimy chodzić codziennie do pracy? Czy jesteśmy wolni, jak musimy żywić swoje dzieci?

Czy nasza wolność polega na tym, że możemy wybrać pomiędzy zakupem glazury żółtej i czerwonej? Czy na tym, że głosujemy na komunistów, albo na konserwatystów?


Widać, że wyraz „wolność", podobnie jak np., „miłość" nie jest wcale łatwa do zdefiniowania.

A posługiwanie się wyrazami niezdefiniowanymi nie ma specjalnego sensu.


Dlatego ośmielam się zaproponować definicję prostą:

Wolność mamy wtedy, jak możemy maksymalizować ilość naszych genów. Jeżeli nie, to siedzimy w klatce, którą albo sami sobie stworzyliśmy, albo ktoś nas do niej wsadził.


Jeżeli mamy pod dostatkiem jedzenia, to jest wolność. Jeżeli nie, to niewola.

Jeżeli oddychamy świeżym powietrzem, to jest wolność. Jeżeli nie, to niewola.

Jeżeli mamy 50 m2 mieszkania na osobę, to jest wolność.Jeżeli 5 m2, to niewola.


To są przykłady w miarę oczywiste.

Ale mam i kilka bardziej wyrafinowanych:


Jeżeli słucham agresywnej muzyki i głuchnę na starość, to jest niewola. Jeżeli słucham Mozarta i żyję dzięki temu o rok dłużej, to jest wolność.

Jeżeli cały jestem nieszczęśliwy, że nie mogę kupić sobie mercedesa, a potem mam zawał serca, to jest niewola. Jeżeli mam w nosie markę swojego samochodu (byleby jeździł!) to jest wolność.


Wiem, że bardziej popularną definicją wolności jest coś takiego:

Stoję przed wyborem: żyć na wolności jako bezdomny, czy zacząć pracę na budowie i oddać się w niewolę majstrowi?

Ale czy ten bezdomny naprawdę jest wolny? Czy praca na etacie to utrata wolności?

Albo:

Stoję przed wyborem: żyć na wolności jako kawaler, czy stracić sporo wolności żeniąc się?

Znowu- czy kawaler jest naprawdę wolny? Jeżeli jego ciało i psyche domaga się partnerki?


Nie ma w tym za wiele logiki...

Może więc lepiej wykorzystać moją definicję?

 

 

I jeszcze  kawałek dyskusji z mojej strony prywatnej:

 


Odpowiadam: 
 
Teletubiś: Pierwsza część artykułu jest bardzo dogmatyczna. Kiedyś jeszcze pozostawiałeś troszkę miejsca na polemikę, dziś już nawet nie piszesz, że jest to 'jedna z hipotez'. Nawet jednak, jeśli przyjmiemy Twe założenia co do MIG reszta nie wynika... Może jakieś założenia przyjmujesz milcząco?  
 
Hazelhard: Pierwsza część artykułu jest skrótem poprzednich. Nie mogłem dyskutować wszystkich aspektów, bo nikt by tego nie przeczytał. Jednak wydaje mi się, że poruszamy się w nieco innych wymiarach. MIG jest taką samą dobrą hipotezą, jak teoria względności, czy ewolucji. Dopóki eksperymenty (faktyczne lub myślowe) jej nie zanegują, to należy uważać ją za prawdziwą.  
 
T: "jak się dobrze przyjrzeć, to wszystkie Twoje zachowania zostały zdeterminowane. Zdeterminowane poprzez układ genów, wychowanie, ciąg najrozmaitszych przypadkowych zdarzeń, które ukształtowały Twój system wartości, sposób zachowania i myślenia."  
 
Powyższe zdanie jest przykładem myślenia metafizycznego i nie ma nic wspólnego z naukowością do której dąży socjobiologia.  
Z punktu widzenia innych antropologii jest to także pogląd redukcjonistyczny, o czym tu pisałem wiele razy: człowiek to nie tylko geny+kultura, choć te czynniki odgrywają ogromna rolę w jego życiu.  
Załóżmy jednak, że i to zdanie przyjmiemy jako dogmat.  
 
H: Zaraz, zaraz. Krytykujesz, i tylko krytykujesz. 
Żadnego nowego czynnika nie dodałeś. 
Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że człowiek ma część mózgu (ciała) niezwiązaną ze swoimi genami i niepodatną na jakiekolwiek czynniki zewnętrzne. Chyba, że dopuścisz ingerencję boską, która daje pstryczka i człowiek coś robi. Ale jeszcze tego nikt nie udowodnił i nie udowodni... 
Popatrz, jak w toku rozwoju nauki i cywilizacji, zmniejsza się obszar takich „boskich” interwencji. 
 
++++++  
 
T: Proponuję, żebyś zajrzał do dowolnego słownika zamiast rezygnować z wyrazu wolność.  
Co więcej  
o wolności można mówić na rożnych płaszczyznach i tak wyróżniamy przede wszystkim:  
)( wolność absolutną - która z definicji przysługuje tylko Absolutowi  
 
H: Nie wiem, co to jest Absolut. Rozumiem, że jest to pojęcie boga, który może wszystko. Na razie jednak jedyne co wiemy, to że jest Wszechświat, który rządzi się prawami fizyki. Żadnej wolności tu nie mamy, bo jeszcze nikt nie udowodnił, że można postępować wbrew tym prawom. A jeżeli ktoś udowadnia, to... dostaje nagrodę Nobla i prawa są zmieniane! 
 
T: )( wolność człowieka, czyli wolność w obrębie ludzkiej działalność.  
Nie ma sposobu, poza przyjęciem "dogmatu o uwarunkowaniu" aby dowieść, że dowolne moje zachowanie nie jest działaniem wolnym( w obrębie ludzkiej wolności). Nasza wolność przejawia się w prozaicznych wyborach takich jak kolor glazury, akceptacja mody lub nie, preferowany producent pasty do zębów itp. Ale przejawia się też w naszych decyzjach życiowych: np. przyjąć socjobiologie jako wygodny model patrzenia na człowieka czy nie. Wolność objawia się też w przekraczaniu imperatywów moralnych (wybieraniu zła).  
 
H: Tygrys ma też do wyboru: albo iść na zimniejszą północ w poszukiwaniu pożywienia, albo na cieplejsze południe. Wybór może mu przynieść sukces powielania genów, albo porażkę. W toku ewolucji rośliny i zwierzęta musiały dokonywać takich wyborów biliony bilionów razy. I to uważam za wolność!!!  
Natomiast jak tygrysa zamknąć w klatce i dawać mu do wyboru: wołowina lub cielęcina, to trudno uważać takiego tygrysa za zwierzę wolne.  
Podobnie jest z człowiekiem, tylko że on sam jest w stanie budować swoje klatki.  
 
 
T: Twierdzenie, że wolność jest tylko wyborem różnych uwarunkowań kulturalnych jest jałowe. Ponieważ cokolwiek czynimy jest to od razu wpisane w kulturę, co więc innego niż kulturę możemy wybrać? Jest to oczywiście pomieszanie poziomów. 
 
H: Teoria grawitacji jest identyczna w kulturze japońskiej i europejskiej. Jeżeli ludzie opierają się na faktach eksperymentalnych i logicznym rozumowaniu, to .... wszyscy myślą to samo!!! Oczywiście z dokładnością do tego, że jeden osobnik rozumie więcej, drugi mniej. Dopiero jak jeden wierzy w Allacha, drugi w Manitou, to zaczynają się nieporozumienia! 
 
 
T: Twierdzenie, że wolności nie ma, poniewaz nie mogę polecieć na Alfa Centauri, bo ograniczają mnie prawa fizyki czy biologi (czy nawet socjobiologi) jest z kolei pomieszaniem dwóch rodzajów wolności, które wymieniłem. 
 
H: Dlatego ja chcę tak zdefiniować słowo „wolność”, aby nie było nieporozumień. 
 
+++++++  
 
T: "Wolność mamy wtedy, jak możemy maksymalizować ilość naszych genów. Jeżeli nie, to siedzimy w klatce, którą albo sami sobie stworzyliśmy, albo ktoś nas do niej wsadził."  
wynika to z Twojej wizji świata Hazelhardzie. Oczywiście przyjecie przez Ciebie takiej definicji jest tylko przejawem Twojej wolność. Nie jest to bowiem definicja sprawozdawcza lecz projektująca.... 
 
H: Rozważ, Tubisiu, taki przykład: 
 
Z jednej strony jest mnich , który wyrzekł się rodziny i doczesnych przyjemności.  
Ma pewien zakres wolności: może się modlić rano, albo wieczorem. Może się napić wody, albo może się pobiczować. Może leżeć krzyżem, a może klęczeć.  
Ale nie może napić się winka, nie może przytulić się do swojej żony, nie może pobawić się ze swoim dzieckiem. Inaczej mówiąc, sam sobie stworzył klatkę, która zrobiła z niego niewolnika. Oczywiście, mnich może otworzyć furtę zakonną i zacząć żyć zgodnie z Naturą. Jeżeli tak zrobi, to stanie się człowiekiem wolnym zgodnie z moją definicją i zgodnie z intuicyjnym znaczeniem słowa „wolność”. 
 
Z drugiej strony jest ojciec trojga dzieci, który, aby je wyżywić, musi cały czas podejmować wybory typu: 
pracować u Philipsa, czy w Hewlett Packardzie, 
kupić dżem po 2 zł, czy 3 zł, 
jechać na wakacje, czy kupić nowe tapczany dla dzieci. 
Jest wolny w swoich wyborach. 
Oczywiście, ktoś może powiedzieć: 
„Ale przecież to gorsza niewola, niż tego mnicha. Dziecko zachoruje, trzeba gonić do lekarza. Dziecko potrzebuje nowych butów, musisz je kupić, a chciałeś się napić winka za 50 zł butelka”. 
Ktoś jeszcze inny powie: 
„Ale przecież ten facet może wszystko rzucić w diabły i pojechać z kochanką na Karaiby”. 
Odpowiadam na to ostatnie pytanie i to jest najważniejszy punkt do zrozumienia tego, o czym pisałem. 
DOPÓKI CZŁOWIEK MOŻE ZADECYDOWAĆ, CZY BYĆ WOLNYM, CZY WEJŚĆ DO KLATKI, JEST WOLNY. JEŻELI JEDNAK JUŻ WEJDZIE DO KLATKI, TO WOLNYM JUŻ NIE JEST!!! 
Czyli dopóki ma możliwość decyzji, czy opiekować się żoną i dziećmi, czy uciec na Karaiby, jest wolny. Jeżeli jednak ucieknie na Karaiby, to wejdzie do klatki (całkiem przyjemnej na pozór), w ktorej będzie minimalizował, a nie maksymalizował, ilość swoich genów.  
 
 
+++++++  
T: Gdybym był MIGowcem w miejsce filozoficznego słowa wolność wstawiłbym tu raczej mądrość(roztropność) i głupotę (jeżeli sam jestem przyczyną danych stanów: np. słuchane głośnej muzyki)oraz dobre i złe uwarunkowanie kulturalne (gdy jest mi to narzucone)  
 
H: Zgadzam się, że wiele słów: moralny, dobry, wolny, mądry, zlewają się w jedno, ale nie do końca. 
Wolny człowiek podejmuje wybór niezgodny z MIG, wchodzi do klatki i dlatego uważamy go za niemoralnego i niemadrego.

 

 

 

 

 

 

hazelhard
O mnie hazelhard

przeprowadzam wirtualna sanacje polskiej nauki Every day I get up and look through the Forbes list of the richest people in America. If I'm not there, I go to work. (Robert Orben) When you reach for the stars you may not quite get one, but you won't come up with a handful of mud either (Leo Burnett).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka