IPN twierdzi, że wprowadzenie stanu wojennego nie było "w stanie wyższej konieczności" , czyli złamano prawo i generałowie Jaruzelski i Kiszczak mogą dostać po 8-10 lat więzienia.
10 lat więzienia to się dostaje za gwałt na sąsiadce, albo zmalwersowanie miliona złotych, ale nie za wprowadzenie stanu wojennego.
Są trzy możliwości:
i) historycy IPN-u mają rację i żadna inwazja sowiecka nam nie groziła. Wtedy za stan wojenny może być jedna kara: dożywocie bezwarunkowe (kary śmierci nie stosujemy). I za kilkadziesiąt osób zabitych przez zomowców i ubeków, i za 9 kolejnych lat beznadziei, braku autostrad, tomografów, papieru toaletowego, przez co umarło (zginęło) przedwcześnie bardzo wielu ludzi.
Dożywocie może być w zawieszeniu, bo już nic nikomu nie przyjdzie, jak staruchy wylądują w kiciu i jeszcze ich trzeba będzie leczyć.
ii) inwazja sowiecka jednak była planowana w razie porażki Jaruzela. Wtedy, sorry, ale trzeba się od generałów odczepić.
iii) nie wiemy, jak było. Wtedy też nic nie poradzimy. Aby skazać kogoś trzeba mieć twarde dowody.
Natomiast proponowanie kary 10 lat więzienia to kpina ze wszystkich, którzy ten stan wojenny przeżyli (albo nie).


Komentarze
Pokaż komentarze (22)