hazelhard hazelhard
24
BLOG

Czy będzie lepiej?

hazelhard hazelhard Polityka Obserwuj notkę 12

Czy bedzie lepiej?

Typowa odpowiedź brzmi: „Lepiej to już było".

Ale w zasadzie, to co jest źle?

Każdy ma swoje wyobrażenie zła panującego naokoło, mam i ja. Oto ono:

Świat, dzięki postępowi technologicznemu, nabrał olbrzymiego przyśpieszenia. Produkujemy nadmiar żywności, nadmiar samochodów, ubrań, telewizorów. Chcemy mieć jeszcze tego więcej i więcej.

Jednocześnie, coraz mniej mamy do powiedzenia w kwestii moralności, filozofii, kultury. Weźmy najbardziej masową sztukę, czyli kino. Trzydzieści lat temu żyliśmy wielkimi filmami Felliniego, Benuel'a, Forman'a, Zanussiego, Falka. „Lot nad kukułczym gniazdem", „Rejs", „Ziemia obiecana", to były filmy, wobec których nie można było przejść obojętnie.

Weźmy książki: Mrożek, Green, czy Szczypiorski...

Co mamy teraz? Sieczkę w telewizorze, upadek kina, literatury, sztuki.

Ktoś może powiedzieć, że wielką sztuką, wielkimi ideami, prądami filozoficznymi, interesowało się 5% wykształconych ludzi. Teraz telewizję oglądają wszyscy. To prawda, ale czy przypadkiem te 5% nie wtopiło się w pozostałe 95%?

No i co z tego?- ktoś spyta- a co to komu przeszkadza, że ludzie sobie żyją na niskim poziomie intelektualnym, ale za to wszyscy mają co jeść, gdzie spać, a że oglądają „Klan", a nie filmy Felliniego, to może i lepiej, bo i tak by nie zrozumieli.


NIE! NIE! NIE!


Problem polega na tym, że świat rozwijający się bardzo szybko od strony technologicznej, a cofający się od strony myśli filozoficzno-moralnej, napotka (już napotyka) olbrzymią przeszkodę w postaci zderzenia zwierzęcego (naturalnego) pochodzenia człowieka z klatkami cywilizacji technicznej, które sam sobie tworzy. Zrozumienie, co jest klatką, a co wolnością, wymaga powrotu do nauki i sztuki wielkiego formatu.

Weźmy przykład statystycznego Polaka sprzed wojny i teraz.


Przed wojną taki Kowalski mieszkał na wsi, pracował przez cały dzień (świątek, piątek) ciężko fizycznie, i cały czas miał jeden wielki problem: jak wyżywić siebie, żonę i ośmioro dzieci (troje już umarło). Cały świat kręcił się wokół konia, krowy, chorób, narodzin, zgonów. Niby już cywilizacja, ale jak podobna do problemów stada wilków, czy pawianów. Rządzić takimi ludźmi i dawać im satysfakcjonujące igrzyska było stosunkowo łatwo. Chłop z Babą szli do kościoła, widzieli przepiękne złocenia, freski, grały organy- wspaniała odmiana po życiu w chałupinie. Płaciło się, co prawda, księdzu, za te atrakcje, ale człowiek był w sumie szczęśliwy, że tak wszystko jest zorganizowane.


Teraz Kowalski mieszka w mieście. Chodzi na 8 godzin do pracy, efektywnie pracuje w niej 2-3 godziny, potem wraca do domu, 10 minut rozmawia ze swoim jedynym dzieckiem, trochę z żoną, coś sobie odgrzeje do jedzenia w mikrofalówce,... i ma 6 godzin wolnego. Ale jest jeszcze gorzej, bo prawie połowa dni w roku są niepracujące. Co robi Kowalski? Przede wszystkim, ogląda telewizję, chodzi do supermarketu, kupuje najrozmaitsze gadżety,... i jest coraz bardziej nieszczęśliwy.

Z przyzwyczajenia i tradycji chodzi co niedzielę do kościoła, ale coraz częściej kazania księdza go śmiertelnie nudzą, w żadne zmartwychwstania nie wierzy, a przykazania dekalogu są równie dla niego ważne jak paragrafy kodeksu karnego.

Kowalski (Brown, Mayer i Olsen) czują, że coś jest nie tak, że coś im w życiu przeszkadza. Nie bardzo wiedzą jednak, co. Kupują nowy samochód- wielkie szczęście, ale na dwa tygodnie. Kupują nowy telewizor LCD- szczęście na jeszcze krócej (bo w telewizorze ten sam durny serial kryminalny!). Jedyne momenty „prawdziwego szczęścia" mają tylko wtedy, jak łykną parę setek, czy wypiją kilka puszek piwa.


Powtarzam: W naszej cywilizacji zbudowaliśmy sobie tysiące klatek, o których nie mamy pojęcia, czy są klatkami, czy nie.

Jedyna szansa na zrozumienie tego, to nauka i sztuka.

Ktoś spyta: „OK, nauka o zachowaniu się zwierząt, nauka psychologii człowieka, może dać dobre wskazówki, ale co ma do tego sztuka?"

Otóż ośmielę się dać taką definicję nauki i sztuki:

Nauka to sposób formułowania zasad funkcjonowania świata na podstawie argumentów doświadczalnych i logicznych.

Sztuka to sposób formułowania tych zasad na podstawie intuicji.


Sztuka zawsze wyprzedza naukę. Van Gogh układając odpowiednie kolory bez znajomości fizjologii mózgu ludzkiego, a Dostojewski pisząc „Idiotę" nie znał teorii psychoanalitycznych.


Czy my możemy zrobić coś, aby jednak było lepiej?

Oto moje propozycje:


  1. Zacznijmy studiować socjobiologię, bo to jest absolutne minimum, abyśmy coś z tego świata rozumieli (książki: „Samolubny gen", „Moralne zwierzę", „Czy jesteśmy grzesznikami", „Naga małpa", i in.),

  2. Przestańmy oglądać programy telewizyjne, po których nie mamy żadnej ciekawej refleksji,

  3. Przestańmy zajmować się tematami zastępczymi, które nam serwują pijawki, żyjące na nasz rachunek,

  4. Przeczytajmy jedną książkę na tydzień, idźmy raz w miesiącu na wystawę i na koncert,

  5. Dbajmy o nasze dzieci i wnuki, bawmy się z nimi i uczmy je grać w szachy i piłkę,

  6. Rozmawiajmy ze sobą, bezpośrednio i na blogach internetowych,

  7. Itd.

    Czy ja tak robię?

    He, he... Oczywiście, że nie. Ale ja nie jestem tym statystycznym Kowalskim, i pracuję po 12 godzin dziennie, łącznie z weekendami. Po takich 12 godzinach jedyne, co mogę robić, to podziwiać Chucka Norrisa na ekranie starego telewizora... :-)

hazelhard
O mnie hazelhard

przeprowadzam wirtualna sanacje polskiej nauki Every day I get up and look through the Forbes list of the richest people in America. If I'm not there, I go to work. (Robert Orben) When you reach for the stars you may not quite get one, but you won't come up with a handful of mud either (Leo Burnett).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka