Ostatnio jakoś niedomagam na zdrowiu (spuchnięte kolano, kaszel), i coróżto (nie wiem, jak to się pisze!) mnie ludzie pytają, jak się czuję. Odpowiadam wierszem W. Broniewskiego o Waryńskim:
Już dziąsła szkorbutem przeżarte,
Już nogi spuchnięte i martwe,
Już koniec, już płuca wyplute-
Lecz palą się oczy otwarte.
Wydawać się by mogło, że to straszna zwrotka, nic śmiesznego. Ale gdzie tam, ludziska pękają ze śmiechu. I starzy i młodzi.
Ja tez czuję, że coś jest w tym śmiesznego, bo inaczej bym tego nie mówił.
Myślę nad tym, i tak mi po głowie chodzi, że to najlepsze podejście do historii. Nie żadne lustracje, żadne rozliczenia, żadna martyrologia.
Naśladujmy Anglików, co zrobili "Allo, allo" i pamietajmy, że poprzez śmiech się lepiej dotleniamy i łatwiej możemy maksymalizować ilość naszych genów, a przecież tylko o to nam chodzi...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)