Ciągle mam wątpliwości co do sposobu działania prawa.
Weźmy Konstytucję, z którą wszystkie inne akty prawnicze powinny być zgodne. Ale kto ma decydować, jaka ma być Konstytucja?
Kilkuset średnio wykształconych posłów? A potem w referendum demokratyczna większość? A jeżeli ta większość pojęcia nie ma o skutkach swojego wyboru?
Do prawa potrzebna jest jakaś latarnia, która by oświetlała kierunek wprowadzanych praw.
Katolicy powiedzą, że taką latarnią mógłby być Dekalog. Mógłby, ale ateista wolałby nie być karany za to, że "ma innego boga przed tym właściwym".
Dlatego powtarzam po raz pięćdziesiąty (nie przestanę, póki ludzie tego nie zrozumieją!), że jedynym powszechnym wyznacznikiem, co jest dobre, a co złe, jest zasada Maksymalizacji Ilości Genów.
I nasza Konstytucja mogłaby być naprawdę krótka, bo jednozadaniowa:
Wszystkie prawa muszą prowadzić do maksymalizacji ilości naszych genów.
I wtedy nad ustawą lustracyjną nie trzeba byłoby deliberować przez wiele tygodni, tylko odrzuciłoby się ją od razu.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)