Badania socjologiczne mówią o tym, że 1-2% nastolatków w wieku 14-18 lat prostytuuje się w naszym kraju. Co ciekawe, więcej procentowo chłopców, niż dziewczyn. Wręcz centrum europejskim prostytucji nieletnich staje się Kraków (podobnie jak czeska Praga), do którego zjeżdżają zboczeńcy z całej Europy.
2% takich nastolatków oznacza kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi. Absolutny koszmar!!!
Zbieżność problemu w ateistycznych Czechach i katolickiej Polsce wskazuje na całkowitą nieskuteczność wychowania religijnego rodziców, bo to ich należy obwiniać za taką sytuację.
To, co ja postuluję, to wprowadzenie obowiązkowej etyki do szkół (religia niech sobie będzie w kościołach dla chętnych), gdzie wykładana będzie teoria Maksymalizacji Ilości Materiału Genetycznego, żeby każdy młody człowiek zrozumiał, na czym polega sens jego istnienia i odczuwania przyjemności (na przekazywaniu swoich genów!).
Dlaczego ta prostytucja dzieci mnie tak denerwuje?
Bo prowadzi do minimalizacji ilości moich genów.
Każda prostytuująca się dziewczyna, nie mówiąc już o chłopaku, ma skazę psychiczną na całe życie.
Kiedyś czytałem o problemach psychicznych młodych mężczyzn zgwałconych w więzieniu. Po takim czymś, człowiek przestaje czuć, że przedstawia sobą jakąkolwiek wartość. A co musi odczuwać człowiek, który sprzedał się za kilkadziesiąt złotych?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)