Po angielsku „Polak” to „Pole”. Znaczy to tyle, co biegun (geograficzny, albo magnetyczny). Czyli coś (ktoś) ekstremalny. Ale jest i drugie znaczenie: słupek, kołek. Czyli ktoś drętwy. Jak ktoś się jąka i powie „pole pole” to znaczy słupkowaty biegun, albo biegunowy słupek.
Zamiast „Pole” można powiedzieć „Polish” [połlisz], ale jak ktoś ma kiepską wymowę, to powie „polish” [polisz] i wtedy znaczy to tyle, co polerować.
Podobno za czasów PRL-u jednemu z pracowników ambasady w Londynie zlecono zbieranie informacji w prasie o Polsce. Jako, że nie znał angielskiego, zbierał wszystko co miało „Poland”, albo „Polish” w tekście. Oczywiście 90% informacji to były reklamy pasty do butów.
Dlaczego o tym piszę? Żebyśmy nabrali nieco wesołego dystansu do siebie samych i nie przybierali pozy napuszonego parweniusza, który uważa, że bycie uprzejmym to jest to samo, co „bycie na kolanach” i dlatego robi wszystko, aby okazać się chamem do potęgi…


Komentarze
Pokaż komentarze (11)