Ciąg dalszy informacji z aresztu CBA (najpierw przeczytaj poprzednią notkę, jak nie czytałeś).
Zdecydowałem się przyznać do wszystkiego.
Posłanka Sawicka zauroczyła mnie swoją urodą, oczytaniem i urokiem osobistym. Przynosiła mi ciastka, winogrona i gumę do żucia. Między nami do niczego nie doszło (jestem żonaty), ale nie mogłem odmówić małej przysługi Posłance i dałem Jej w prezencie 10000 diod laserowych warte 10 milionów Euro. Co prawda, niektóre z tych laserów nie działały, ale nie chciałem robić przykrości wspaniałej Kobiecie, która, co prawda jest Konradem Wallenrodem PiS-u, ale ma w sobie to coś, czego brakuje panu Gosiewskiemu.


Komentarze
Pokaż komentarze