Kiedy byłem bardzo malutki (kilka tygodni), byłem strasznie nieszczęśliwy i płakałem niemal bez przerwy. Moja Mama zaniosła mnie do mądrej lekarki, która pomasowala mi brzuszek, co zaowocowało serią rozgłośnych i smrodliwych bąków. Od tej pory jestem szczęślliwym i wsołym człowiekiem.
Polska to też taki noworodek, dopiero niedawno rozpoczynający samodzielne życie. Też w środku ma pełno smrodliwego gazu, który powoduje, że chce się wyć, zamiast weselić.
Poprzednia ekipa rządowa próbowała ten smród wyplenić klapsami, co tylko spowodowało niemal skręt kiszek i wymioty. Do nowego rządu apeluję, aby tak delikatnie masowała nam brzuszki, abyśmy smrodu pozbyli się z uśmiechem na ustach.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)