Czy możemy sobie wyobrazić wszystkie szpitale i przychodnie prywatne?
Nie mam z tym problemu. Byleby były konkurencyjne kasy chorych (też prywatne) oraz fundacja zajmująca się ubezpieczaniem osób niezdolnych do pracy oraz ich dzieci.
Czy możemy sobie wyobrazić wszystkie szkoły prywatne?
Nie mam z tym problemu. Byleby była fundacja opłacająca edukację dzieci z rodzin patologicznych.
Czy możemy wyobrazić sobie prywatną armię?
Mam z tym nieco wątpliwości, bo płatnikiem i tak chyba musiałoby być państwo, jako partner np., w NATO.
I tak dalej.
Pytanie na dzisiaj, to czy możemy sobie wyobrazić wyłącznie prywatną naukę?
Z tym mam też nieco wątpliwości.
Nie mam problemu z prywatną nauką na uniwersytetach i politechnikach. Student powinien chcieć płacić więcej profesorowi-nobliście, niż profesorowi, który nie zna angielskiego (są jeszcze tacy w Polsce!!!). Student informatyki też powinien woleć płacić za nauczenie się tego, co będzie ważne za 10 lat, a nie to, co było 10 lat temu.
Nie mam też problemu z prywatnymi instytutami tworzącymi nowe technologie, które zostaną skomercjalizowane w ciągu mniej niż 10 lat. Takie badania powinny być głównie opłacane przez najrozmaitsze koncerny, czy banki. Wyobrażam sobie, na przykład, firmę, która inwestuje w opracowanie tranzystora spinowego, a za kilka lat ma zagwarantowane 50% akcji nowej firmy, która wypączkowała z instytutu i produkuje takie tranzystory.
Mam jednak problem z instytutami wydającymi różne certyfikacje. Chyba wolałbym, aby instytut badający nowe leki, był państwowy, bo i tak państwo musi ustanowić prawo, że każdy nowy lek musi być przebadany i mieć certyfikację instytutu.
A Wy? Co myślicie na ten temat?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)